
Polska debata publiczna to reality show bez reżysera, gdzie scenariusz pisze przypadek, a montaż robi Twitter. Tym razem na tapet wjechała „afera KPO” – czyli rzekome, rozpasane wydawanie unijnych pieniędzy przez przedsiębiorców. Prawica znalazła nowy obiekt moralnej paniki: jachty, solaria i garderoby. Bo przecież jak ktoś kupuje łódź do wypożyczalni, to musi potajemnie knuć zamach na państwo, a solarium obok pizzerii to już niemal zdrada stanu.
Cała wrzawa przypomina scenę z filmu, gdzie ktoś krzyczy „pożar!” w kinie, bo na ekranie zobaczył ogień. Media, zamiast sprawdzić, czy w ogóle coś się pali, pobiegły z kamerą kręcić dym… z wytwornicy efektów specjalnych. W efekcie tysiące ludzi uwierzyło, że przedsiębiorcy masowo okradają Unię, choć większość z nich jeszcze nie zobaczyła ani złotówki dotacji, bo musi najpierw wyłożyć własne pieniądze.
Weźmy przykłady tej „korupcji na miarę Watergate”:
- Pizzeria z Wielunia, która miała otworzyć solarium. Internet krzyczał: „opalanie przy pepperoni?!” – jakby ktoś serio planował łóżko opalające wśród stolików. W rzeczywistości lokal miał być w sąsiednim budynku, a pomysł padł, zanim padła pierwsza żarówka UV.
- Browar z Pomorza, co to chciał robić smaczne piwo bezalkoholowe. Prawica uznała to za luksus dla degeneratów. Firma wycofała się z projektu, bo zwyczajnie jej na to nie stać – ale plotka o „milionach na piwko” już zdążyła się zadomowić w memach.
- Restaurator z Łodzi, który kupił jachty żaglowe do wypożyczalni. Zamiast uznania za pomysł biznesowy i ekologiczny (żagle, nie silniki), dostał łatkę „cwaniaka od luksusów”. Tyle że jachty są mniejsze niż przeciętne mieszkanie w blokach i kosztują mniej niż roczna utrzymanka posła w Warszawie.
- Klub swingersów z gastronomią – przykład ulubiony w prawicowych mediach, bo można dodać do nagłówka słowo „seks”. Tylko że grant był na działalność gastronomiczną, a nie na zakup wiadra wazeliny.
Oczywiście, prawica liczy na to, że nikt nie zajrzy w regulamin programu, bo tam czarno na białym stoi: dywersyfikacja działalności, ekologia, pandemia. No ale kto by się tym przejmował, skoro łatwiej zrobić mema z Tuskiem na jachcie Putina.
A że przy okazji szarga się reputację ludzi, którzy po pandemii próbują ratować swoje biznesy? Detal. Bo przecież w polskim RPG – Rzeczpospolitej Polskiej Głupoty – liczy się tylko nowy quest: „Znajdź aferę, nawet jeśli musisz ją wymyślić”. I tak, jak zwykle, wygrywają nie fakty, a memy.
Tylko że memem nie zapłacisz ani za jacht, ani za solarium. Choć… patrząc na poziom debaty, może jednak zapłacisz – wizerunkiem kraju.

Dodaj komentarz