IMPERIUM ODPORNYCH NA WSTYD

Warszawa

Niektóre poniedziałki zaczynają się kawą i pogodą. Ten zaczyna się Manowską. A konkretnie — spektakularną próbą udowodnienia, że trzy zarzuty prokuratorskie to absolutnie nic, co by wymagało odrobiny pokory. „Nie zrzeknę się immunitetu”, oznajmiła dumnie Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, jakby to było hasło reklamowe nowego zapachu Chanel: Inviolable – Essence of Immunity.

Małgorzata Manowska, znana także jako Naczelna Kustoszka Orzeczniczej Niezłomności, zapowiada, że będzie pisać listy do najważniejszych osób w państwie. W sensie: literalnie pisać listy, bo wciąż nie odkryła, że są też e-maile, wideorozmowy i XXI wiek. W tych epistołach apeluje o rozmowę. Taką, wiecie, poważną. Bez „żalu”. Jakby właśnie nie nazwała protestów obywatelskich „giertychówkami”, ministra Bodnara oskarżyła o „podszczypywanie”, a sam SN wyposażyła w atmosferę, którą można by kroić nożem do listów.

A zarzuty? Eee, drobiazg. Raz to zliczenie nieobecnych jako „wstrzymujących się” w kolegium, dwa – niechęć do zwołania Trybunału Stanu, trzy – nieuznanie orzeczenia sądu, bo było „niezrozumiałe”. Logika? Otóż, cytując samą Manowską: ja miałam podstawę prawną, oni nie mieli, a poza tym kiedyś ktoś coś zrobił podobnie, więc teraz wszyscy mają się odczepić.

Gdyby logika była potrawą, właśnie zaserwowała nam gazpacho z gwoździ.

Ale nie bójcie się, ona nie jest przyspawana do fotela. Zawsze może robić inne fajne rzeczy w życiu. Może np. uczyć logiki formalnej na TikToku albo sprzedawać orzecznicze świeczki zapachowe: „Wstrzymujący się” – nuta lawendy i pasywnej agresji.

W tym samym kraju, ale jakby w innej galaktyce, Donald Tusk i jego rząd zbliżają się do końca procesu rekonstrukcji. Senator Kwiatkowski, znany z tego, że potrafi nie krzyczeć w telewizji, oznajmił: „nareszcie”. Bo to przecież nowy rząd: mniej wiceministrów, więcej robienia. Tusk, jak zwykle, nie musi nic mówić – wystarczy, że się pojawi, a opozycja zaczyna warczeć i grzebać w Google’u, co to jest superresort.

W międzyczasie Rosja rzuca rakiety na Ukrainę jak konfetti na sylwestra w piekle. Największy atak od początku inwazji, dymy nad Kijowem, przedszkole zniszczone, stacja metra uszkodzona. Tymczasem były premier Julia Tymoszenko relacjonuje na Telegramie, jak dron Shahed przeleciał jej koło nosa i jej dusza opuściła ciało. Gratuluję – Rosja właśnie zamieniła byłych polityków w poetów mistycznych.

Polska zareagowała, podrywając w nocy samoloty wojskowe. Nie żeby miały coś zrobić, ale żeby wszystkim się przypomniało, że mamy lotnictwo i ono nie śpi.

Również nie śpi Robert Bąkiewicz, który z kolegami bawi się w „Straż Graniczną LARP edition”. 60% Polaków mówi mu wyraźnie: dziękujemy, ale jednak nie. Reszta nadal ogląda TV Republika i myśli, że Ruch Obrony Granic to coś pomiędzy harcerstwem a „Psim Patrolem”.

Na koniec Kościół. Tak, dobrze widzisz, drogi czytelniku, Kościół też coś zrobił. Kardynał Ryś — jedyny duchowny w Polsce, który nie sprawia, że ludzie przewracają oczami — powołał niezależną komisję ds. pedofilii. W sensie: naprawdę niezależną, a nie taką, gdzie proboszcz pyta wikarego, czy coś słyszał, a wikary mówi „nope” i lecimy dalej z kolędą.

Oczywiście, Episkopat od razu zbladł, zaciął się w faksie i zatęsknił za czasami, kiedy jedynym problemem było to, że radio puszczało piosenki Madonny.

W sumie więc poniedziałek wygląda tak:

• Manowska udowadnia, że immunitet to stan umysłu,

• Rosja dalej traktuje Ukrainę jak poligon,

• Tusk coś robi z sensem, więc opozycja panikuje,

• Biskupi znowu kłócą się o to, czy prawda nie kosztuje za dużo,

• A Bąkiewicz patroluje granicę z siłą argumentów z Facebooka.

Ale przynajmniej nie pada.

Chociaż to tylko kwestia czasu.

Z niewyczerpaną ironią,

Bielejewski – patron logicznego rozkładu i sędziów, którzy nie przeliczają głosów, tylko samych siebie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights