DUDAPOMOC DLA DRESIARZY – CZYLI JAK PREZYDENT POKAZAŁ POLSCE ŚRODKOWY PALEC

Warszawa

DUDAPOMOC DLA DRESIARZY – CZYLI JAK PREZYDENT POKAZAŁ POLSCE ŚRODKOWY PALEC

Ludzie mają różne pomysły na to, jak zakończyć karierę. Jedni piszą pamiętniki, inni otwierają fundację, a niektórzy – jak Andrzej Duda – postanawiają ułaskawić znanego nacjonalistycznego przygłupa skazanego za napad na starszą panią. Bo jakżeby inaczej. Skoro już się przez dekadę kompromitowało państwo, to warto postawić na koniec piramidalną wisienkę na tym zgniłym torcie.

Robert Bąkiewicz – znany głównie z tego, że w Marszu Niepodległości wyglądał jakby pomylił stadion z Sejmem, a poglądy z bełkotem z kibolskiego transparentu – został skazany prawomocnie za naruszenie nietykalności cielesnej Babci Kasi. Tego Bąkiewicza, co to strzelał faszystowskimi sloganami i obwieszczał światu, że będzie bronił polskich granic przed uchodźcami, jakby był jakimś patriotycznym Chuckiem Norrisem z Otwocka.

No i kto go ułaskawił? Pan Prezydent. Ten sam, który nie zna Konstytucji, ale zna Kaczyńskiego. Ten sam, co kilka dni wcześniej prężył się moralnie przed kamerami, że trzeba karać sędziów, którzy „atakują” państwo. A teraz… no cóż. Pan Andrzej postanowił pomóc Robertowi, bo – cytuję – miał „pozytywną opinię środowiskową, ustabilizowany tryb życia” (czytaj: nie pobił nikogo od kilku miesięcy?) i jego czyn miał „charakter incydentalny”.

No jasne! A Trybunał Konstytucyjny to niezależna instytucja, a Misiewicz to był minister nauki.

PREZYDENCKA LINIA OBRONY: KSIĄŻĘ MĘSTWA, OBROŃCA OJCZYZNY I DRES NA WYPASIE

Ułaskawienie kogoś takiego jak Bąkiewicz, to jakby ułaskawić pawiana za rzucenie kupą w nauczyciela – bo przecież to było tylko raz, a generalnie to miłe zwierzątko. A pan Bąkiewicz to nie tylko „incydentalnie” szarpał się z Babcią Kasią. To facet, który zrobił karierę na krzyku, nienawiści i ładowaniu kieszeni publicznymi pieniędzmi. Dotacje, marsze, patrole – cały narodowy cyrk za nasze, panie, za nasze.

Ale co tam! Duda ułaskawia, bo tak mu podpowiedziały „środowiska”. Które? Marsz Niepodległości? Zbiórka pod Żabką? Może Koło Miłośników Grubych Łańcuchów i Dresów Patriotycznych?

Niech nikt nie mówi, że prezydent się nie zna na symbolice. On doskonale wie, jak przekuć paździerz w pomnik – choćby pomnik własnej niekompetencji i głupoty.

DRECHOLÓW NARODU ŁASKĄ SIĘ OBSYPAŁO, A PRAWO ZNÓW DOSTAŁO W PYSK

W tej całej sprawie na szczególną uwagę zasługuje fakt, że Robert Bąkiewicz do dziś nie zapłacił całej nawiązki zasądzonej przez sąd, a pieniądze są ściągane przez dwóch komorników. Ale to przecież szczegół, prawda? Przypomnijmy: ułaskawienie objęło tylko prace społeczne. Czyli: żadnego sprzątania chodników, żadnego zmywania graffiti, żadnego kontaktu z rzeczywistością. Może Robert wróci do patrolowania granicy z mikrofonem i pałką teleskopową, jak za starych dobrych czasów?

I niech nikt nie mówi, że prezydent nie działa zgodnie z wartościami – działa! Tylko że są to wartości narodowo-dresiarsko-prymitywne. W państwie PiS-u złodziej to przedsiębiorca, faszysta to patriota, a damski bokser to obrońca wartości chrześcijańskich.

ZAMIAST KULĄ W PŁOT – GRANAT DO STUDNI

Nie łudźmy się – to nie jest odosobniony przypadek. To definicja stylu rządzenia całej prawicy. Gdzie nie spojrzysz, tam jakiś Bąkiewicz. Jedni w Sejmie, drudzy w Orlenie, trzeci na granicy, a czwarty z różańcem i kastetem w jednym ręku. Oni się nie wstydzą. Oni się tym szczycą. To ich styl, ich klasa, ich moralność z plastiku, z bazaru na Stadionie Dziesięciolecia.

Andrzej Duda tym aktem łaski nie tylko splunął w twarz ofiarom przemocy. On podarł kartę konstytucji, podpisał ją moczem i ogłosił, że oto kończy prezydenturę w stylu, który pasuje do jego kadencji: żenująco, tchórzliwie i głupio.

A Bąkiewicz? On się teraz będzie obnosił z łaską, jakby właśnie został beatyfikowany. Czekam na jego objazd po parafiach z relikwiami – może starym kastetem i kserokopią podpisu Dudy.

PODSUMOWANIE: KRAJ, W KTÓRYM GŁUPOTA JEST PREMIĄ, A PRZEMOC ZASŁUGĄ

To nie jest już nawet śmieszne. To tragifarsa. Polska pod rządami prawicy stała się kabaretem bez puenty, a Duda – jej konferansjerem z wbudowanym echolokacyjnym systemem: co powie Kaczyński, to powtórzy Andrzej.

I choć zostało mu kilka dni prezydentury, to spokojnie – jeszcze zdąży ułaskawić Brauna, Korwina, Kamratów, a może nawet samego siebie. Bo jak już wszystko spieprzyć, to z fasonem.

Niech żyje Duda! Patron dresiarzy, mecenas faszyzujących półmózgów i prezydent z funkcją autokompromitacji.

________________________________________

PS. Panie Andrzeju, skoro już pan tak lubi ułaskawiać, to może pan ułaskawi też logikę i godność osobistą. One od dawna odsiadują dożywocie w pańskim pałacu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights