
Jest 14:00. Za oknem Toronto udaje normalne, spokojne miasto, gdzie ludzie prowadzą psy, a kawy w kubkach parują w zgodzie z prawami fizyki. Normalność kończy się dokładnie w tej sekundzie, gdy włączam wiadomości i pojawia się On — Donald Trump — mężczyzna, który potrafi jednym zdaniem wysłać mnie pod stół. Dosłownie. Z kawą. Ze strachu i wstydu
TRUMP I MORZE PÓŁNOCNE — OD TEGO ZACZĘŁO MI DRGAĆ LEWE OKO
Gdy Trump oznajmił, że Norwegia kradnie ropę z Morza Północnego, którą powinna mieć Wielka Brytania, a następnie… sprzedaje ją Wielkiej Brytanii, mój układ nerwowy wywiesił białą flagę. Zsunąłem się z krzesła jak guma do żucia spadająca z biurka.
Geopolityka w wersji Trumpa to bajki braci Grimm, ale opowiedziane przez kogoś, kto nigdy nie widział mapy. Zamiast logiki — genealogia:
– Lubię Brytanię, bo mama była z UK. – Lubię Niemcy, bo ojciec był z Niemiec.
Czekam, aż powie, że lubi Afrykę, bo kiedyś widział lwa w telewizji.
IRAN — WOJNA NA „JAKOŚ TO BĘDZIE”
Rakiety latają nad Bliskim Wschodem, drony spadają na ambasady, Izrael wchodzi do Libanu, Arabia Saudyjska zgłasza ataki. A Trump, zamiast ostrożności, ogłasza:
– Irańczykom kończą się wyrzutnie! – Większość ludzi, którzy mogliby przejąć władzę, już nie żyje!
Patrzę na ekran i pytam stół: „Czy on właśnie przyznał, że nie ma pojęcia, co wydarzy się po wojnie, którą wywołał?”.
Stół milczy. Z szacunku do samego siebie.
– Iran chciał rozmawiać. Ja powiedziałem, że jest za późno! — rzuca Trump, niczym obrażony nastolatek odmawiający wyjścia z domu, bo kolega spojrzał na niego krzywo.
HISZPANIA — WERSJA TRUMP: „NIE DAM CI MOICH ZABAWEK”
Hiszpania odmówiła udostępnienia baz wojskowych USA. Trump zareagował jak chłopiec, któremu zabrano konsolę:
– Zerwać handel! Odciąć! Koniec!
Drobny szczegół, którego nie zna tylko jedna osoba na świecie: USA nie prowadzą oddzielnego handlu z Hiszpanią, bo robią to z całą Unią Europejską. Ale Trump wierzy, że jak tupnie nogą, to geografia i prawo międzynarodowe się ugną.
A potem ten hit:
– Hiszpania nie ma niczego, czego potrzebujemy. Poza wspaniałymi ludźmi.
To brzmi jak monolog męża, który chce wrócić do domu, ale nie wie, jak przeprosić.
WIELKA BRYTANIA — „TO NIE SĄ CZASY CHURCHILLA”
Starmer odmówił udostępnienia bazy Diego Garcia. Trump skomentował:
– To nie są czasy Churchilla.
Siedzę pod stołem i myślę: „Na szczęście”. Bo Churchill nie pozwoliłby mu nawet podlewać kwiatów na Downing Street.
A TERAZ POLSKA — CZYLI KRAJ NA GRANICY CIERPLIWOŚCI
Tu następuje moment, gdy zaczynam pić kawę jak lekarstwo.
W Polsce dzieje się dużo i intensywnie. I niestety nie tylko dobrze.
PiS sieje panikę jak konfetti
Władza Jarosława Kaczyńskiego — dziś już opozycyjna, choć mentalnie wciąż przekonana o własnym namaszczeniu — postanowiła wykorzystać światowy chaos do własnych gier.
PiS rozpętał kampanię strachu: – „Polacy szturmują stacje!” – „Rząd śpi!” – „Tusk zawalił ewakuację!”
Problem polega na tym, że to wszystko bzdury. Tusk działa, MSZ działa, Orlen działa, lotniska w Emiratach zostały otwarte, hotele wzięły Polaków pod opiekę, a pierwsze samoloty już wystartowały.
PiS produkuje panikę na kilogramy, jakby otworzył fabrykę defetyzmu na Nowogrodzkiej. A Błaszczak z Bochenkiem biegają od kamery do kamery, krzycząc, że rząd nie reaguje — podczas gdy rząd właśnie zakończył kolejne rozmowy międzynarodowe.
Tusk o odstraszaniu nuklearnym
Tusk ogłosił, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i europejskimi sojusznikami o programie odstraszania nuklearnego. To poważny, przemyślany krok.
W odpowiedzi prezydent Nawrocki — ten sam, który uważa, że historia Polski zaczęła się od niego — oznajmił, że nic nie wie. A skoro on nie wie, to na pewno jest spisek.
Polacy chcą bomby atomowej
Sondaż mówi jasno: ponad 50% Polaków chce broni nuklearnej. Bo mamy dość Putina, dość straszenia, dość lęku. Naród poczuł, że parasol NATO jest dobry, ale własny parasol atomowy — lepszy.
Rynki finansowe i giełdy
Giełdy lecą w dół. Inwestorzy uciekają jak gołębie spod Pałacu Kultury, gdy ktoś odpali petardę. Ropa drożeje, dolar rośnie, a polski złoty stoi między młotem wojny a kowadłem globalnego strachu.
Sikorski mówi jak dorosły
W tym chaosie Sikorski apeluje: – „Odpowiedzialność za siebie i za kraj.”
To brzmi jak głos nauczyciela w klasie, w której wszyscy rzucają krzesłami, bo ktoś powiedział „zaczynamy wojnę na skakanki”.
PUENTA NA WTORKOWY WIECZÓR W POLSCE
Leżę pod stołem. Kawa stygnie. I myślę jedno: Świat zwariował nie dlatego, że musi. Tylko dlatego, że ludzie z dostępem do mikrofonów bardzo starają się go popchnąć.
Trump gada bzdury. PiS sieje panikę. Putin morduje. Nawrocki marzy o atomówce w wersji cepeliowskiej.
A ja? Ja siedzę w Kanadzie, piję kawę o 14:00 i zastanawiam się, czy nie urządzić sobie pod tym stołem biura.
Bo pod stołem przynajmniej nikt nie twierdzi, że Norwegia kradnie ropę Brytyjczykom.

Dodaj komentarz