NOWY ROZDZIAŁ POKOJU: NAWROCKI, PUTIN I TRUMP ZBUDUJĄ ŚWIĘTY SPOKÓJ?

Warszawa

Teraz jednak prezydent Nawrocki poszybował jeszcze wyżej – został zaproszony przez Donalda Trumpa do Rady Pokoju, nowego globalnego gremium, które ma rozwiązywać konflikty, przyciągać inwestycje i szerzyć światłość pokoju. Brzmi pięknie, gdyby nie szczegóły: zaproszenie trafiło również do Władimira Putina, a według nieoficjalnych informacji, członkostwo kosztuje… miliard dolarów. Tak, miliard. Za trzyletnią prenumeratę Pokoju.*[1]

Czyli zanim Nawrocki zdąży zamówić wizytówki z napisem „Globalny Strażnik Harmonii”, ktoś musi odpowiedzieć na pytanie: kto mu na to da? Czy znajdzie się hojny sponsor? Czy Polska dołoży się do tej inicjatywy, żeby siedzieć przy jednym stole z Putinem i Orbanem, gdy ten ostatni chwali się zaproszeniem w social media, jakby właśnie wygrał Eurowizję?

Można się domyślać, że rachunek zapłacimy wszyscy – może nie od razu, może nie z PIT-u, ale z naszych relacji międzynarodowych, reputacji, inwestycji, kredytu zaufania.

Prezydent ma przed sobą „potężny egzamin”, jak zauważył prof. Rafał Chwedoruk. Problem w tym, że podręcznik nie istnieje, a egzaminator to Donald Trump. Człowiek, który własną politykę zagraniczną pisze na Twitterze, a listy z zaproszeniami podpisuje długopisem z logo kasyna.

Nie sposób nie zapytać: dlaczego właśnie Nawrocki? Czyżby IPN wydał edycję specjalną „Historii Bliskiego Wschodu”? Czy może ktoś pomylił go z kimś innym? A może to efekt magicznej formuły: „prawicowy, posłuszny, nieprzeszkadzający”. Bo jeśli Trump szuka partnerów, którzy nie zadają pytań i nie mają własnej polityki, to Karol Nawrocki pasuje idealnie.

W tym wszystkim najzabawniejsze – i zarazem najbardziej żenujące – jest to, że nikt nie wie, czym ta Rada się zajmie, jak będzie działać, kto ją sfinansuje, a mimo to połowa Europy już się zastanawia, czy wypada odmówić. Trump zbudował wehikuł polityczny bez instrukcji obsługi, a teraz zaprasza do środka tych, którzy nawet nie wiedzą, gdzie jest pedał hamulca.

A co z Putinem? Zapyta ktoś przytomny. Ano, Putin też został zaproszony. I rozważa. Bo w tym spektaklu z udziałem byłych prezydentów i przyszłych doradców, nie ma rzeczy zbyt głupich, by nie mogły się wydarzyć. Nawrocki i Putin w jednym gremium „na rzecz pokoju” – to brzmi jak zaproszenie do wspólnego pisania podręcznika moralności przez Jacka Kurskiego i Ryszarda Czarneckiego.

Na koniec wisienka: według prof. Chwedoruka, Trump chce przez Radę Pokoju zbudować coś na kształt równoległej ONZ – wersji „light”, z pominięciem całego tego nudnego prawa międzynarodowego, debaty i głosowań. Będzie szybko, skutecznie, za miliard dolarów od głowy. Można? Można.

Jeśli prezydent Nawrocki naprawdę myśli o przyjęciu tej propozycji, to czas wyciągnąć kalkulator. I zadzwonić do Ministerstwa Finansów. Albo przynajmniej zapytać kogoś, co myśli o tym rząd, którego – według konstytucji – reprezentuje.

Na razie jednak wygląda to jak casting do roli „rozjemcy roku” – i to takiego z drugiego planu. Ale zdjęcie z Trumpem będzie. I może jeszcze selfie z Putinem. I wtedy wszystko się zgadza.

Polska polityka zagraniczna. Kiedyś rozmawiała z Niemcami, teraz konkuruje z Węgrami o względy miliardera w pomarańczowym make-upie.

I niech ktoś jeszcze raz powie, że to nie kabaret.


[*1] Zastanawiające, że w świecie Trumpa pokój kosztuje więcej niż wojna. Ale może to tylko kwestia waluty.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights