GENIUSZE OD SAFE ZERO PROCENT

Warszawa

Ledwo skończyłem pisać poprzedni felieton. Laptop jeszcze ciepły, kawa w kubku stygnie, a ja już wstaję od biurka. Plan był prosty jak instrukcja obsługi młotka: wyjść zapalić papierosa i przez kilka minut udawać, że świat istnieje beze mnie.

Nie zdążyłem.

Zamurowało mnie.

Wrosłem w podłogę jak stary dąb na betonowym parkingu.

Z telewizora popłynęła bowiem opowieść tak zdumiewająca, że przez chwilę pomyślałem, iż ktoś w TVN24 pomylił taśmy i zamiast wiadomości puścił kabaret studencki z lat dziewięćdziesiątych. Na ekranie stali dwaj panowie: Karol Nawrocki i Adam Glapiński. Dwóch ludzi, którzy właśnie wyszli przed naród i oznajmili – z miną odkrywców Ameryki – że znaleźli sposób na finansowanie polskiej armii.

SAFE zero procent.

Brzmi jak promocja w sklepie z telewizorami. Kup pan czołg. Raty zero procent. Dostawa do domu. Spłata do 2070 roku. A najlepiej wcale.

Od kilku godzin słyszałem wcześniej dziwny zgrzyt dobiegający z komputera. Myślałem, że to wentylator. A to były tryby w mózgach tych panów. Kręciły się. Tarły o siebie. Zwoje się przegrzały. I w końcu zawiało spalenizną oraz intelektualnym nawozem.

KONFERENCJA JAK TEATR ABSURDU

Scena wyglądała zresztą jak z groteskowego spektaklu.

Prezydent mówi o suwerenności finansowej, obok prezes banku centralnego kiwa głową z powagą profesora fizyki kwantowej, który właśnie odkrył nową cząstkę elementarną.

Na ekranie konferencja, na pasku TVN24 poważne słowa: „alternatywa dla SAFE”.

A ja patrzę na to jak na przedstawienie w teatrze absurdu.

Dwóch aktorów.

Jedna dekoracja.

I dialog, który brzmiał mniej więcej tak:

– Mamy pieniądze. – Skąd? – Z banku. – A bank skąd je weźmie? – Z pomysłu.

Publiczność milczy. Kamera zbliża się na twarze. Na sekundę mam wrażenie, że zaraz ktoś z boku krzyknie: „Cięcie! Panowie, spróbujmy jeszcze raz, tylko tym razem trochę bardziej realistycznie”.

EKONOMIA Z BAJKI

Plan, który ogłosili, jest tak piękny, że aż nierzeczywisty. Europa proponuje Polsce udział w programie SAFE – ogromnym funduszu pożyczkowym na modernizację armii. Instrument finansowy, który daje dostęp do pieniędzy teraz, gdy zagrożenie jest realne, a bezpieczeństwo nie jest akademicką dyskusją przy kawie.

Ale nie.

Polska – według prezydenta – ma mieć lepszy pomysł.

Polski SAFE zero procent.

Czyli pieniądze na zbrojenia pojawią się… znikąd. Trochę z inwestycji. Trochę z rezerw złota. Trochę z kreatywności. Trochę z ekonomii fantastycznej.

To trochę tak, jakby ktoś powiedział: nie budujmy mostu na kredyt, tylko znajdźmy w piwnicy trochę stali, trochę gwoździ i zróbmy go sami, najlepiej jeszcze przed obiadem.

Ekonomia w wydaniu tej konferencji przypominała bardziej bajkę o garnku, który sam gotuje zupę.

SKARBIEC Z NARNII

Najlepszy fragment tej opowieści należał jednak do prezesa NBP.

Adam Glapiński ogłosił, że bank centralny może wygospodarować nawet około 180 miliardów złotych na finansowanie bezpieczeństwa Polski.

Z zysku.

To zdanie brzmi pięknie. Problem polega na tym, że Narodowy Bank Polski w ostatnim roku wypracował stratę około 15 miliardów złotych.

To trochę tak, jakby bankrutujący sklepikarz wyszedł przed klientów i ogłosił, że z nadwyżki finansowej zbuduje galerię handlową.

A nawet gdyby zysk się pojawił, obowiązuje drobny szczegół prawa finansowego: 95 procent zysku NBP trafia do budżetu państwa.

Nie do projektów prezydenta.

Nie do wizji prezesa.

Do budżetu.

Czyli do miejsca, gdzie pieniądze zamieniają się w szkoły, drogi, pensje nauczycieli i – o ironio – również w wydatki na obronność.

DLACZEGO BANK CENTRALNY NIE FINANSUJE ARMII

Jest jeszcze jeden szczegół, o którym na tej konferencji nie wspomniano.

Bank centralny w normalnym państwie nie finansuje wydatków rządu.

Dlaczego?

Bo historia pokazała, czym to się kończy.

Gdy bank centralny zaczyna drukować pieniądze na potrzeby państwa, gospodarka przestaje być gospodarką, a zaczyna być eksperymentem.

Tak zaczynała się inflacja w Ameryce Łacińskiej.

Tak wyglądała gospodarka Turcji.

Tak działały banki centralne w krajach autorytarnych, gdzie polityk mówił: „potrzebuję pieniędzy”, a bank odpowiadał: „zaraz wydrukujemy”.

Efekt był zawsze ten sam.

Inflacja.

Chaos.

Ucieczka kapitału.

Dlatego w cywilizowanych systemach finansowych bank centralny ma jedną podstawową rolę: pilnować stabilności pieniądza.

A nie finansować wizje polityków, którzy właśnie wyszli z konferencji prasowej.

WOJNA JAK REKLAMA

W pewnym momencie prezydent Nawrocki postanowił jeszcze wyjaśnić, dlaczego warto kupować amerykańską broń. Jako dowód podał… wojnę z Iranem.

Tak.

Wojna jako reklama sprzętu.

To argument mniej więcej tej klasy, co reklama proszku do prania, w której ktoś pokazuje eksplozję i mówi: widzicie państwo, jak skutecznie działa.

W Pentagonie musieli być zachwyceni. Kampania marketingowa za darmo.

POLITYKA ZAMIAST EKONOMII

Cała ta historia ma jednak sens – tylko nie ekonomiczny, lecz polityczny.

SAFE to projekt europejski.

A wszystko, co europejskie, musi być przez część polskiej prawicy traktowane jak zaraza, nawet jeśli chodzi o pieniądze na armię.

Więc zamiast powiedzieć: bierzemy środki, wzmacniamy wojsko, działamy szybko – powstaje koncepcja alternatywy. Alternatywy, która wygląda dobrze na konferencji prasowej, ale w tabelach ekonomicznych zaczyna się rozsypywać szybciej niż domek z kart.

Bo bezpieczeństwo państwa nie opiera się na konferencjach.

Opiera się na pieniądzach, technologii i planowaniu.

A nie na bajce o skarbcu z Narnijskiego Banku Centralnego.

TARAS W TORONTO

A ja stoję w budce do palenia w Toronto.

Papieros dawno zgasł.

Kawa zimna.

Patrzę na lekkie zachmurzenie nad miastem i myślę, że na szczęście nikt tutaj nie rozumie polskiego.

Bo gdyby Kanadyjczycy zaczęli oglądać te konferencje, musiałbym w pracy tłumaczyć studentom, że to nie jest polska ekonomia.

To jest polska fantastyka naukowa.

Najgorsze jest jednak to, że oni naprawdę wierzą, iż są genialni.

Że odkryli sposób na pieniądze bez długu.

Budżet bez budżetu.

Armię bez rachunku.

I jeśli ktoś słyszy zgrzyt dobiegający z Polski aż do Kanady, to nie jest to gospodarka.

To są tryby w mózgach tych dwóch panów.

Kręcą się.

Tarcie rośnie.

A z daleka pachnie już tylko jednym.

Nie spaloną logiką.

Spalonym państwem.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights