



Witajcie, śmiertelnicy, w kolejnym odcinku z cyklu „Co jeszcze może się wydarzyć w gospodarce, żebyś nawet na ryżu nie oszczędził”. Dziś, specjalnie dla was: chińsko-amerykańska telenowela handlowa, unijna deklaracja miłości dla Ukrainy, polska kolej, która podobno przyspiesza, młodzi zadłużeni po uszy, a HoReCa pod lupą większą niż ta, przez którą Newton zobaczył grawitację. A wszystko to w rytmie inflacji, która – jak twoje noworoczne postanowienia – niby spada, ale efekty są wciąż niewidoczne.
USA I CHINY: MIŁOŚĆ W CZASACH CEŁ
Tak, proszę państwa. Donald „Taryfa” Trump i Xi „Nie-Kupuję-Nvidii” Jinping postanowili przedłużyć rozejm w wojnie handlowej o 90 dni. To jak w toksycznym związku – niby się rozchodzą, ale potem znowu idą razem na sushi. Cła na chińskie ręczniki do jogi pozostają na poziomie „jeszcze nie boli, ale już nie opłaca się importować”. A Chiny, w odpowiedzi, robią typowego ghosta na firmach z USA, ale z szacunkiem – nie blokują ich jeszcze całkowicie, tylko sugerują: „kupuj lokalnie, Xi tak chce”.
Ale zanim ktoś zacznie skakać z radości, to przypomnę, że deficyt handlowy USA spadł do poziomu z czasów, gdy Nokia dominowała rynek telefonów. Ale czy to coś znaczy? Nie. Jak wszystko w tym teatrze z napięciem politycznym w tle i aktorami, którzy nie znają scenariusza, bo właśnie jest pisany przez AI z ambicjami reżysera.
KPO I KOLEJ: POCIĄG DO EUROPY (TYLKO W TEORII)
Polska kolej rzekomo przyspiesza. Tak mówią. Tak jak ja mówię, że zacznę biegać. PKP Intercity zamawia nowe lokomotywy i wagony, za miliardy złotych z KPO. Uwaga: realizowane przez polskie firmy. Bo jak wiadomo, nie ma to jak remont torów przez kuzyna szwagra z licencją na Excela.
Inwestycje największe mają być… w 2027–2028. A to oznacza, że zdążymy jeszcze dwa razy zmienić rząd, trzy razy zmienić strategię i co najmniej raz dowiedzieć się, że „niestety, zabrakło śrubek”. Tymczasem pasażerowie dalej dojeżdżają do pracy pociągami, które pamiętają czasy, gdy TikTok był dźwiękiem zegara.
UNIA KOCHA UKRAINĘ, ALE WĘGRY WOLĄ OGLĄDAĆ Z BOKU
26 krajów UE wyraziło pełne poparcie dla Ukrainy. Węgry nie, bo Viktor „Zawsze na przekór” Orbán uznał, że skoro wszyscy są za, to ktoś musi być przeciw. To taka geopolityczna wersja „mam inną opinię, bo mogę”.
Unia szykuje się też do rozmów Trump–Putin na Alasce, czyli w miejscu, które brzmi jak idealne tło dla filmu katastroficznego. Chyba tylko niedźwiedzie są tam szczęśliwe, że coś się dzieje.
CENY W SKLEPACH: ŻEGNAJCIE, PROMOCJE, WITAJ, OLEJU
Wiecie, że masło drożeje szybciej niż bitcoin w 2017? W lipcu artykuły tłuszczowe osiągnęły 14,2% wzrostu cen, co znaczy, że teraz chleb z masłem to już danie luksusowe. Kto by pomyślał, że kanapka z margaryną stanie się symbolem klasy średniej.
Inflacja ogólna spada, ale w sklepie jak było drogo, tak jest drogo. Bo o ile ceny mieszkań, paliwa i usług mogą sobie falować jak Bałtyk w sierpniu, to ceny kawy i kakao idą w górę jak twoje ciśnienie po spojrzeniu na paragon.
I wciąż tylko jedna kategoria tanieje: warzywa. Brawo, brokuły. Pora na dietę, nie z wyboru, ale z przymusu ekonomicznego.
HORECA: KONTROLA, KONTROLA, KTO DOSTAŁ I CZY MU SIĘ NALEŻAŁO
Minister funduszy zapowiada szczegółowe kontrole wypłat dla branży HoReCa. Czyli tak: najpierw pieniądze miały ratować gastronomię, a teraz będą ją stresować. Bo jak wiemy, nic nie smakuje lepiej niż dotacja podana z karencją i przyprawiona kontrolą NIK-u.
W tle: afera KPO, niezadowolenie koalicji, możliwe dymisje. Czyli klasyczna polska polityka: najpierw narobić bałaganu, potem debatować, kto będzie zamiatał. Gdybyśmy zarządzali domowym budżetem jak rząd KPO, to już by nas eksmitowano za opóźniony remont łazienki.
MŁODZIEŻ BEZ OSZCZĘDNOŚCI, ZA TO Z DŁUGIEM I MARZENIAMI
Młodzi nie oszczędzają. Młodzi biorą kredyt na hulajnogę, dzwonią z nieopłaconych numerów i nie mają żadnej poduszki finansowej – poza tą pod głową. 118 tys. młodych dłużników, a średni dług: 7064 zł. To tyle, co używany iPhone lub dwa tygodnie życia w Warszawie, jeśli nic nie jesz.
Ale hej, nie mają oszczędności, bo zbierają na podróże i „realizację pasji”. Wspaniale. To trochę jak kupić bilet na Titanica, bo ma fajne atrakcje na pokładzie. A potem zdziwienie, że coś cieknie.
Co czwarty młody przeżyje miesiąc bez dochodu. Reszta? Życie w trybie „Kiedyś się ogarnę”, czyli młodzieżowa wersja strategii finansowej rządu.
PUENTA, CZYLI DOKĄD TEN POCIĄG JEDZIE
Polityka, gospodarka, młodzież, masło – wszystko idzie do góry albo się zatrzymuje w połowie drogi. Jesteśmy krajem, gdzie najpierw wydaje się miliardy, potem się sprawdza, czy to miało sens. Gdzie pociąg jedzie szybciej tylko wtedy, gdy kontroler pociągu trzyma papiery z KPO pod pachą. Gdzie młodzi wolą mieć wspomnienia niż zdolność kredytową.
Czy to wszystko ma sens? Oczywiście, że nie. Ale czy to zabawne? Tak, jeśli nie jesteś bezpośrednio za to odpowiedzialny. A jeśli jesteś – cóż, czas nauczyć się robić kanapki bez masła. Ekonomiczne i dietetyczne.
Smacznego śniadania i miłej środy.

Dodaj komentarz