ZIMA STULECIA I ROZUM TRZECIORZĘDU, CZYLI POLSKA W ŚNIEŻNEJ PUŁAPCE

Warszawa

No i znowu zima zaskoczyła Polskę. Jak co roku. Jak śmierć w sondażach zaskakuje prezesa PiS-u, a prawda zaskakuje Zbigniewa Ziobrę, choć jeszcze nie na sali sądowej. W grudniu 2025 śnieg spadł, kraj stanął, a naród jęknął: „O Boże, ale pada!”. Tak jakbyśmy wszyscy żyli w tropikach, a biały puch był ewenementem na miarę przyzwoitego polityka w Konfederacji.

Setki aut uwięzionych na S7 – tam, gdzie normalnie człowiek ginie z nudów, teraz drżą z zimna. Samochody stały, dzieci płakały, kierowcy zamarzali razem z silnikami. I tylko nasi bohaterowie – drogowcy – tradycyjnie wystąpili w roli zombie: niewidzialni, niezniszczalni, nieprzydatni.

Pług? Piaskarka? W Polsce to już bardziej jednorożec niż standard drogowy. A jeśli już się pojawi, to tylko po to, by utknąć razem z resztą i dodać dramaturgii.

Ale nie martwcie się. Władza czuwa. Zwołano sztab kryzysowy, ktoś zagotował wodę, ktoś inny zaparzył herbatę. Policja rozwiozła kubki z parującym naparem po śnieżnym piekle – niczym samarytanie w służbie PiS-owskiej bylejakości, której macki wciąż oplatają struktury państwowe.

Bo choć na szczytach dziś króluje koalicja, to struktury – GDDKiA, Lasy Państwowe, zarządy dróg i inne betonowe relikty minionych dekad – wciąż pełne są ludzi pokroju Przydacza, Cenckiewicza i innego Boguckiego. Tam nadal obowiązuje zasada: „Czekamy, aż stopnieje”.

CZYLI JAK TO W POLSCE: ALBO SIĘ PRZECZEKA, ALBO SIĘ OPĘDZI OBRZĄDKIEM

I można by to zrzucić na siły wyższe, na klimat, na El Niño, na Tuska nawet (on i tak jest winny wszystkiemu, od inflacji po zły humor teściowej), ale prawda jest banalnie prosta – żyjemy w kraju, który boi się planować. Który nie zna pojęcia prewencji, tylko reakcji. Reagujemy, kiedy już stoimy po kolana w białym syfie, a potem pytamy: „Gdzie są służby?”

No gdzie? Pewnie w tym samym miejscu, co rozum wyborców Konfederacji – dawno zagubiony, jeśli w ogóle istniał.

Bo co to za kraj, w którym burza śnieżna paraliżuje jedną z najważniejszych tras? Gdzie 16 kilometrów korka to nie news, tylko norma? Gdzie samorządy patrzą na siebie nawzajem z miną kota przyłapanego na sikaniu do pralki?

A ŻEBY ŚMIECH NIE ZAMARZŁ, TO JESZCZE PREZYDENT SIĘ ODEZWIE

I właśnie wtedy, w środku tego armagedonu, głos zabiera człowiek w tonie lektora TV Trwam – prezydent Karol „Weto” Nawrocki. Gość, który wetuje wszystko z gracją sztywniaka, któremu zaciął się długopis. Nawet podatek cukrowy mu przeszkadza – bo przecież jak się nie napchamy słodkim, to nie przetrwamy zimy, prawda?

To ten sam Nawrocki, który z Sławkiem Cenckiewiczem paraduje po granicy z mapami wojskowymi, pokazując światu więcej niż babcia Zosia na Facebooku w dniu urodzin. Państwo z dykty i sznurka – teraz jeszcze z dołączonym GPS-em i lokalizacją posterunków. Białoruś dziękuje, Rosja bije brawo, a Polska… Polska zamiera w korku na S7.

NO TO MOŻE LECIEĆ SAMOLOTEM? A NIE, BO LAMPY ZAŚNIEŻONE…

Modlin wstrzymał operacje lotnicze, bo zasypało lampy. Tak, dobrze czytacie. W XXI wieku, w Unii Europejskiej, w kraju, który ma ambicje budować elektrownie jądrowe, samoloty nie mogą lądować, bo śnieg przysłonił lampki. To nie żart. To Polska.

Tu można w dwa dni zawetować ustawę, która naprawiałaby finanse NFZ, ale nie da się odśnieżyć pasa startowego. Bo zamiast strategii mamy TikToka. Zamiast kompetencji – Cenckiewicza. A zamiast odpowiedzialności – selfie z żołnierzami na granicy, którym nawet twarzy nie pozwolono zakryć. Bo ważniejszy PR niż bezpieczeństwo. Ważniejsze lajki niż logika.

I TAK STOIMY. W ŚNIEGU, W ZADUMIE. A WŁADZA GRA W TEATRZYK.

W Polsce zima to nie zjawisko atmosferyczne. To metafora. Śnieg zasypuje nie tylko drogi, ale też zdrowy rozsądek. Zimno przenika nie tylko przez kurtki, ale przez instytucje. I to nie są dantejskie sceny – to są standardowe sceny. I będą się powtarzać. Co roku. Tak samo.

Chyba że kiedyś obudzimy się z tej śnieżnej śpiączki i zamiast pytać: „Gdzie jest pług?”, zapytamy: „Dlaczego od 30 lat nie umiemy przygotować się na grudzień?”

Ale to tylko felieton. Więc wracajcie do kotków i memów. A ja idę sobie odśnieżyć balkon – może tam znajdę jakąś resztkę sensu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights