WTORKOWA PIGUŁKA ŚWIATA: TRUMP JAK NIEDŹWIEDŹ W SKLEPIE Z PORCELANĄ, NAWROCKI JAK KONSERWA W PLECAKU TURYSTY

Warszawa

Zacznijmy od tego, że Donald Trump znów wyszedł ze swojej jaskini ego. Postanowił urządzić międzynarodowy pokaz siły. Nadal zachowuje się jak gwiazda reality show. Tyle że zamiast eliminować celebrytów, eliminuje stabilność zachodniego świata. Groźby wobec Kanady? Proszę bardzo. Handel z Chinami? Może i byłby, ale Trump woli zamykać granice niż otwierać portfel.

Ten człowiek porusza się po światowej polityce jak biały niedźwiedź w sklepie z porcelaną. Wielki, hałaśliwy, przekonany, że wszystko należy do niego. Jeśli coś się stłucze, to trudno. Wina sklepu. Kanada w tym scenariuszu to uprzejmy sprzedawca. Grzecznie zbiera odłamki, próbując nie dostać łapą w twarz. Premier Mark Carney próbuje ratować sytuację. Z każdą próbą przypomina jednak bardziej mediatora w kłótni dwóch pijanych wujków na weselu niż przywódcę państwa G7.

W Polsce polityka przypomina telenowelę pisaną przez zespół pijanych dramaturgów. Karol Nawrocki topnieje w sondażach szybciej niż śnieg na dachu Tesco. Jeszcze niedawno był politycznym odkryciem. Dziś coraz bardziej przypomina konserwę turystyczną. Niby przetrwa wszystko, ale nikt nie ma ochoty jej otwierać. Wiadomo, że w środku czeka rozczarowanie.

Zaufanie do prezydenta zmniejsza się z każdym jego wystąpieniem. Joanna Szczepkowska wali w Nawrockiego jak aktorska maczuga. Z rozmachem, który słychać aż w redakcjach tygodników opinii. I słusznie. Szczepkowska nie owija w bawełnę. Owija w celofan ironii i sarkazmu. Gdy politycy gadają jak boty, ona przypomina, że język ma moc. Prezydent nie powinien być tylko ozdobą. Ma myśleć i podejmować decyzje.

Wielcy świata pokazują dziś swoje prawdziwe twarze. Na sportowym froncie Iga Świątek daje pokaz tenisowego pogromu. W poniedziałek rozbiła Maddison Inglis i po raz szósty z rzędu awansowała do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego. Teraz czeka ją pojedynek z Jeleną Rybakiną. To aktualna mistrzyni WTA Finals i zawodniczka, która wciąż szuka stabilnej formy w tym sezonie.

Organizatorzy Australian Open potwierdzili, że mecz Świątek – Rybakina odbędzie się w środę. Panie zmierzą się o awans do półfinału. To jeden z najciekawszych pojedynków kobiecego turnieju. Iga ma szansę na kontynuację marszu po Wielkiego Szlema. Raszynianka od kilkunastu miesięcy utrzymuje się w ścisłej czołówce, regularnie meldując się w najlepszej ósemce najważniejszych imprez. Ostatni raz wypadła z tego grona podczas Wimbledonu 2024, przegrywając z Julią Putincewą. Od tamtej pory ani razu nie zeszła poniżej ćwierćfinału.

To nie jest tylko sport. To demonstracja siły, rytmu i spokoju. Gdy świat polityki się sypie, Świątek trzyma się swojego planu. Rybakina może być groźna, ale to Polka wchodzi na kort z pozycją faworytki. Zobaczymy, czy to wystarczy.

Tymczasem Melania Trump urządza pokazy filmowe w Białym Domu dla garstki widzów. Symboliczna scena. Pierwsza dama i puste krzesła. Trochę jak seans grozy dla upadłego rodu. Brakuje tylko popcornu z logo MAGA. Ameryka naprawdę stała się serialem.

Polska próbuje wyglądać jak zachodnia demokracja. Jednocześnie ma polityków, którzy „kompromis” rozumieją jako „zdradę ideałów”. PSL? Karuzela polityczna. Kręci się raz w jedną, raz w drugą stronę. Byle zostać w fotelu. Kosiniak-Kamysz mówi wszystko i nic. Zawsze z uśmiechem. Jakby reklamował kredyt gotówkowy.

A skoro już o reklamach, to warto wspomnieć o Przemysławie Czarnku. Ten człowiek wciąż myśli, że WOŚP to jego prywatny wróg. W swoim najnowszym wystąpieniu nazwał Jerzego Owsiaka człowiekiem pałającym nienawiścią. Oczywiście zaznaczył, że „podziwia dzieci” zbierające na sprzęt medyczny, ale już sam Owsiak – to według Czarnka manipulator i krętacz. Klasę polityczną PiS najlepiej widać właśnie wtedy. Gdy atakują tych, którzy coś robią. Bo przecież jeśli ktoś zbiera 180 milionów złotych dla szpitali, to musi być podejrzany. Zwłaszcza w oczach partii, która do szpitali woli nie zaglądać.

Czarnek grzmiał, że NFZ zalega lubelskim szpitalom 300 milionów złotych. Że państwo Tuska nie płaci. Ale jakoś przez osiem lat własnych rządów nie zauważył tego problemu. Dziś apeluje: „Dziady z Platformy, oddawajcie pieniądze”. Wyjątkowo zabawne. Polityczne hipokryzje są jak kiepska kabaretowa skeczownia. Niby śmieszne, ale wszyscy czują zażenowanie.

Na szczęście są jeszcze tacy, którzy patrzą na to wszystko z dystansem. Choćby po to, żeby nie oszaleć. Świat dziś bardziej przypomina supermarket po przecenie niż dobrze działającą maszynę. Trump demoluje. Nawrocki się sypie. Karuzele kręcą się bez prądu. A Iga Świątek, samotna wojowniczka normalności, serwuje lekcję skuteczności.

Jeśli dziś rano czujesz, że świat nie ma sensu, polityka to cyrk, a przyszłość to mgła – zrób sobie herbatę. Popatrz w okno. A potem wróć tu. Bo jak już wszystko ma się skończyć, to przynajmniej warto o tym czytać w dobrym stylu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights