Szuflady z paranoją: oto idą obywatelskie patrole!

Warszawa

Jak powstaje patrol obywatelski? Wystarczy jedna czapka z daszkiem, buty z demobilu, Facebook i poczucie misji silniejsze niż wiedza o prawie. No i koniecznie tatuaż z wilkiem albo husarią. Obowiązkowo z błędem ortograficznym. Polowanie na ludzi wymaga przecież stylu.

Oto Polska 2025. Po jednej stronie Straż Graniczna, policja, wojsko. Po drugiej: Bąkiewicz, samozwańczy rycerz granicy, zbrojny w kamerę GoPro i testosteron. Jakby historia zatrzymała się w roku 1939, ale scenariusz pisałby Monty Python.

A nad tym wszystkim unosi się Andrzej Duda, lęcący na skrzydłach fantazji o byciu premierem. Może nie ogarnia Konstytucji, ale przecież nikt nie powiedział, że trzeba ją rozumieć, by być prezydentem. Duda po raz kolejny zdradza objawy „syndromu ostatniego dzwonka”: nie zrobił nic przez dziesięć lat, ale teraz chętnie zrobi wszystko. W roli premiera. W przerwie między nartami.

Z kolei Karol Nawrocki, świeżo upieczony prezydent elekt, dękuje Bąkiewiczowi. Bo przecież najpierw Bąkiewicz zrobi się sam funkcjonariuszem, a potem sam sobie podziękuje. Idealne samospełniające się proroctwo z IPN-u: „Będziemy chronić granice jak w 1937 roku, tylko bardziej!”.

W cieniu tych absurdów stoi Mariusz Błaszczak, który kiedyś krzyczał „nie przynoście pizzy na granicę”, a teraz biega po tej samej granicy, jakby zgubił klucze do resortu. Człowiek o twarzy spłoszonej świnki morskiej nie wie, czy jest posłem czy logistycznym łańcuchem dowozu kebaba.

A Jarosław Kaczyński? On wie swoje. Niemcy zrzucają migrantów na spadochronach, Polska jest oblężona jak Westerplatte, a on sam to ostatni bastion rozumu w kraju, gdzie każdy, kto nie głosował na PiS, to agent Putina. Z każdym dniem bardziej przypomina pustelnika z kazaniami do wiewiórek, tylko w wersji z ochroną SOP.

Tymczasem na granicy trwa rekreacyjne polowanie na ludzi. Nie, to nie metafora. To literalne polowanie, w stylu: „Hej, Zbyszek, idziemy po robocie patrolować. Weź pałkę i czujnik do wykrywania empatii, bo może ktoś jeszcze traktuje migrantów jak ludzi.”

Opozycja? Lewica drzemie, liberałowie zacierają ręce, bo migrant żyjący w strachu to tania siła robocza, a Tusk, ten jeden, jedyny, czasem powie coś sensownego, ale ma pecha – nikt nie słucha, bo wszyscy wolą słuchać influencerów Mateckiego.

Tak, tak, debata o migracji nie stanie się racjonalna, bo racjonalność nie ma lajku. Ma go strach, adrenalina i filmik, na którym trzech karków wrzeszczy „Polska dla Polaków” do przerażonego nastolatka spod Aleppo.

Więc skąd się biorą patrole obywatelskie? Ze strachu, bezmyślności i braku zrozumienia, co znaczy państwo prawa. To nie ruch oporu. To reality show dla tych, którzy myślą, że „konstytucja” to imię ich dziewczyny z tatuażu.

I jeszcze jedno: jak ktoś naprawdę chce bronić Polski, niech idzie do wojska. Zobaczymy ilu rycerzy zostanie, gdy trzeba wstać o piątej i odstawiać patriotyzm w wersji bez browara.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights