STARY WŁADCA ODCIĄŁ DRUGIE PŁUCO I DZIWI SIĘ, ŻE PARTIA DYSZY CZARNKIEM

Warszawa

Obudziłem się rano stary, zgryźliwy i biologicznie nieperspektywiczny, lecz po przeczytaniu wiadomości z Nowogrodzkiej poczułem przypływ młodości. W porównaniu z Prawem i Sprawiedliwością jestem organizmem elastycznym, nowoczesnym i otwartym na zmiany. Potrafię nawet przyznać się do błędu, choć wyłącznie szeptem, w pustym mieszkaniu, po odłączeniu telefonu i nakryciu telewizora kocem.

Zaparzyłem kawę. Wyszła gorzka, czyli politycznie niezależna.

Jarosław Kaczyński pozbył się Mateusza Morawieckiego i około czterdziestu jego ludzi, aby odzyskać kontrolę nad partią.

To jak odciąć sobie drugie płuco, ponieważ pierwsze miało większe zasługi historyczne. Operacja się udała. Pacjent będzie teraz oddychał Czarnkiem.

PREZES WYRZUCIŁ PROBLEM, PROBLEM WYNAJĄŁ BIURO

Morawiecki utworzył Rozwój Plus — klub czterdziestu posłów, trzeci co do wielkości w Sejmie. PiS skurczyło się do 147 parlamentarzystów.

Nazwa Rozwój Plus brzmi jak pakiet bankowy, suplement na wzrost albo program rządowy, którego koszty poznamy po zakończeniu promocji. W rzeczywistości oznacza rozwój Morawieckiego i minus czterdzieści w PiS. Były bankowiec nadal potrafi przedstawić stratę jako produkt premium.

Kaczyński chciał usunąć frakcję. Otrzymał konkurencyjny klub. Chciał uciszyć buntownika. Dał mu mównicę, sekretariat, pieniądze i osobny pasek w telewizji. Chciał pokazać, że poza PiS nie ma życia. Morawiecki natychmiast zamówił pieczątkę i rozpoczął nabór do życia pozagrobowego.

Jarosław Kaczyński wyrzuca ludzi jak ogrodnik rozsiewa nasiona: szerokim gestem, a później oburza się, że coś wyrosło.

Formalności są jeszcze piękniejsze. Część buntowników dopiero czeka na postępowania dyscyplinarne. Politycznie już wyszli, partyjnie jeszcze chwilami są w środku, a księgowo zapewne stoją w drzwiach.

Kot Schrödingera był jednocześnie żywy i martwy. Poseł PiS jest jednocześnie lojalny, zbuntowany i zapisany do konkurencyjnego klubu. Fizyk kwantowy dostałby na Nowogrodzkiej etat w kadrach.

STARY WŁADCA ODZYSKAŁ SPOKÓJ W POSTACI NOWEGO WROGA

Po Morawieckim zostało czterdzieści pustych krzeseł. Prezes musi odczuwać przyjemny powiew przestrzeni. W partii wodzowskiej każdy pusty fotel jest lepszy od zajętego przez człowieka posiadającego własną opinię.

Tyle że Morawiecki nie wyjechał hodować lawendy. Został po sąsiedzku. Zabrał ludzi, nazwisko, kontakty, ambicję oraz umiejętność zbierania pieniędzy. Jego środowisko może podobno zgromadzić około 30 milionów złotych, podczas gdy PiS ma pomniejszoną subwencję i straci wpłaty od części parlamentarzystów. Rozłam ideowy boli publicystów. Rozłam finansowy boli prezesa.

W polityce można stracić honor, pamięć i poglądy, nie tracąc apetytu. Utrata składki poselskiej jest natomiast tragedią metafizyczną.

Kaczyński zamienił rywala wewnętrznego na przeciwnika zewnętrznego, który zna numery telefonów, układ korytarzy, zawartość szaf i nazwiska ludzi gotowych przysiąc prezesowi lojalność aż do pierwszego sondażu.

To różnica między kretem w ogrodzie a kretem, który po eksmisji otworzył obok firmę robót ziemnych.

Morawiecki dawniej musiał uważać, żeby nie obrazić prezesa za wcześnie. Teraz może obrażać go zgodnie z harmonogramem, budżetem reklamowym i planem konferencji prasowych.

CZARNEK W REALU, MATECKI W TELEFONIE

Po odejściu ludzi Morawieckiego PiS stanie się ideowo czystsze. Czystość polityczną osiąga się podobnie jak czystość spirytusu: przez destylację. Po kilku etapach zostaje płyn mocny, przejrzysty i niemożliwy do spożycia bez popitki oraz nadzoru lekarza.

W realu rośnie Przemysław Czarnek. Jest politykiem energetycznym — nie dlatego, że zna się na energetyce, lecz dlatego, że jego wystąpieniami można by zasilać powiat, gdyby natężenie głosu dało się podłączyć do turbiny.

Czarnek jest stanowczy przed pytaniem, w trakcie pytania i długo po tym, gdy wszyscy zapomnieli, czego dotyczyło. Przypomina budzik bez funkcji wyłączania. Można go nie słuchać, ale nie da się przy nim spokojnie umrzeć.

Internet obsługuje Dariusz Matecki. Tam, gdzie Czarnek wchodzi z megafonem, Matecki pojawia się z rolką, wpisem i cyfrową taczką oburzenia. Wspólnie oferują pełen pakiet: gniew stacjonarny i nienawiść mobilną, bez limitu danych.

PiS chce odzyskać wyborców Konfederacji, więc zaczyna Konfederację naśladować. Jest to strategia podobna do ratowania starej restauracji przez serwowanie gorszego kebabu, drożej, ale za to na talerzu z orłem.

Konfederacja ma młodszych liderów, sprawniejsze media społecznościowe i autentyczne przekonanie, że państwo należy naprawić przez likwidację podatków, przepisów oraz ludzi zadających dodatkowe pytania. PiS, próbując to kopiować, wygląda jak wujek, który założył czapkę daszkiem do tyłu i pyta młodzież, o której zaczyna się TikTok.

Młody radykał wygląda jak buntownik. Stary radykał wygląda jak człowiek, który zgubił aparat słuchowy i dlatego krzyczy na cywilizację.

Konfederaci już mówią o możliwości wyprzedzenia PiS. W rozmowie z Interią otwarcie przewidują rychłą „mijankę”. Ich najskuteczniejszą strategią może się okazać siedzenie bez ruchu i patrzenie, jak konkurencja sama wynosi meble.

HEGEL PROSI O PROSTSZY PRZYPADEK

Autor wyjściowego tekstu (https://kulturaliberalna.pl/2026/07/28/wyrzucenie-morawieckiego-nie-przyniesie-staremu-wladcy-spokoju/) przywołuje Hegla: tezę, antytezę i syntezę. Za młodu twierdziłem, że rozumiem Hegla, aby imponować kobietom, które twierdziły, że go czytały. Wszyscy kłamaliśmy, ale bardziej elegancko niż dziś politycy.

PiS było tezą: silne państwo, socjalny konserwatyzm, wódz i naród, który prezes rozumie lepiej, niż naród rozumie sam siebie.

Konfederacja została antytezą: mniej państwa, więcej rynku, młodsi przywódcy oraz przekonanie, że PiS jest socjalistycznym kołem emerytów udającym prawicę.

Teraz PiS próbuje zostać własną antytezą. Chce być młodsze od metryki, radykalniejsze od radykałów i buntownicze wobec systemu, który przez osiem lat samo budowało, obsadzało rodziną i polewało wodą święconą.

Morawiecki szykuje się do roli syntezy: trochę socjalu, trochę biznesu, kilka flag, centrum z domieszką prawicy oraz subtelna sugestia, że sześć lat jego premierostwa przeprowadził ktoś łudząco podobny.

Hegel po zapoznaniu się z tym układem poprosiłby o prostsze zadanie. Na przykład instrukcję rozliczania Polskiego Ładu.

Dialektyka na Nowogrodzkiej polega na tym, że partia tworzy przeciwnika, zaczyna go naśladować, a następnie oskarża własnego premiera o wszystko, co sama robiła.

AGENT TUSKA Z SZEŚCIOLETNIM STAŻEM PREMIERA

Najbardziej smakowita jest próba obsadzenia Morawieckiego w roli człowieka Tuska, a może nawet niemieckiego agenta.

Jeżeli rzeczywiście nim był, działał z rozmachem. Został wicepremierem, premierem, prowadził kampanie PiS, bronił Ziobry, reklamował Polski Ład, kłócił się z Brukselą i rozdawał kartonowe czeki. Operacja pod przykryciem trwała tak długo, że agent mógł zapomnieć, kto go zwerbował, a centrala zdążyła zgubić jego teczkę.

Narracja jest jednak wygodna. Morawiecki może przejąć inflację, pandemię, Polski Ład, konflikty z Unią, drożyznę i niedobór mieszkań. PiS zachowa sukcesy.

To rozwód, podczas którego jedna strona bierze dom, samochód i fotografie z wakacji, a drugiej pozostawia kredyt, zepsutą pralkę i winę za pogodę.

Kłopot w tym, że Kaczyński sam zrobił Morawieckiego premierem i przez lata stawiał go przed planszą z napisem „sukces”. Wycinanie go dziś z historii przypomina usunięcie pana młodego ze zdjęcia ślubnego. Można, ale później trudno wyjaśnić, dlaczego wszyscy goście patrzą w pustą przestrzeń.

PiS chce zachować kazanie, lecz ogłosić księdza sabotażystą.

PREZES ZOSTAŁ SAM ZE SWOIMI NASTĘPCAMI

Kaczyński utrzymywał władzę, ponieważ następcy byli osobno za słabi, razem skłóceni, a wszyscy zależni od niego. Każdy nosił w tornistrze buławę, lecz tornister należał do prezesa.

Morawiecki miał technokratów. Czarnek ma głos oraz przyszłego premiera w lustrze. Sasin posiada zaplecze i doświadczenie w przedsięwzięciach, po których najtrwalszym rezultatem pozostają dokumenty księgowe. Błaszczak zachowuje minę człowieka broniącego twierdzy, choć nie podano mu adresu przeciwnika. Ziobro potrafi wrócić z politycznej śmierci, zanim nekrolog przejdzie korektę.

Usunięcie Morawieckiego nie zakończyło sukcesji. Jednemu zawodnikowi pozwolono tylko urządzić własny stadion po drugiej stronie ulicy. Pozostali już mierzą firanki.

Prezes przez lata szkolił ludzi w odczytywaniu swojej woli, a teraz oczekuje, że stworzą samodzielnych mężów stanu i odpowiedzialnie podzielą schedę. To jak hodować przez dwadzieścia lat jamniki, a potem wystawić je w konkursie skoków przez przeszkody i obrazić się na genetykę.

MORAWIECKI MA WARIANTY, KACZYŃSKI MA RACJĘ

Morawiecki może budować partię, odbierać wyborców PiS, zaglądać do centrum, podgryzać Konfederację, szukać koalicjantów albo kiedyś wrócić do dawnych kolegów, którzy odkryją, że „zdrajca” było jedynie rodzinnym przezwiskiem.

Sondaże dają jego projektowi od wyniku poniżej progu do około 6–7 procent. Sam klub już jednak istnieje, a rozłam osłabia mit PiS jako jedynego gospodarza prawej strony. Strategiczne znaczenie pęknięcia opisywał „The Guardian”.

Kaczyński ma natomiast jeden wariant: wykazywać, że kolejna decyzja Kaczyńskiego była genialna, a jeśli przyniosła złe skutki, to znaczy, że wykonawcy niedostatecznie zrozumieli jej geniusz.

Prezes wjechał w ulicę jednokierunkową. Wszystkie zjazdy prowadzą jeszcze bardziej w prawo, a na końcu siedzi Konfederacja, kasuje za parking i informuje, że była tu pierwsza.

PiS nie wróci łatwo do centrum, bo właśnie wyrzuciło ludzi mających je tam prowadzić. Nie prześcignie Konfederacji radykalizmem, bo klient żądający politycznego samogonu wybierze oryginał, a nie rozwodnioną podróbkę z etykietą pamiętającą poprzednie stulecie.

Pozostaje zwiększyć głośność.

Czarnek podniesie ją w studiu, Matecki w internecie, rzecznik na konferencji, a prezes na posiedzeniu. Każdy decybel będzie dowodem, że partia odzyskuje siłę.

Kiedy okręt nabiera wody, orkiestra może grać głośniej. Nie poprawia to pływalności, ale przez chwilę nie słychać bulgotania.

FUSY NIE KŁAMIĄ, BO NIE MAJĄ RZECZNIKA

Dopiłem kawę. Fusy ułożyły się w kształt komitetu nieprzekraczającego progu. Nie rozpoznałem którego. Fusy zachowały większą bezstronność niż media publiczne wszystkich kadencji.

Los Kaczyńskiego jest ponuro zabawny. Przez całe życie usuwał ludzi zbyt samodzielnych, aby zachować jedność. Partia stawała się coraz bardziej jednolita, aż zaczęła przypominać mieszkanie starego kawalera: wszystko leży dokładnie tam, gdzie właściciel położył, nikt nie przestawia fotela, ale także nie ma komu podać lekarstwa.

Chciał partii posłusznej — dostał partię bez drugiego płuca. Chciał pozbyć się rywala — dostał przeciwnika z czterdziestoma posłami. Chciał odzyskać młodzież — zostawił jej Czarnka w telewizorze i Mateckiego w telefonie. Chciał przejąć Konfederację — zaczął ją kopiować. Chciał spokoju — uruchomił sukcesję.

Uczniowie dobrze przyswoili naukę mistrza. Wiedzą, że lojalność obowiązuje do chwili, gdy przeszkadza w awansie, partnerstwo jest elegancką nazwą słabości, a każdy ważny człowiek powinien mieć własną frakcję, media i plan usunięcia pozostałych ważnych ludzi.

Nie nauczyli się jedynie odchodzenia. Mistrz nigdy tego nie zademonstrował. Dlatego wokół gabinetu krążą następcy, akolici, rzecznicy, internetowi husarze i kandydaci na kandydatów. Każdy zapewnia o bezgranicznej lojalności, dyskretnie mierząc firanki.

Morawiecki urządza się po sąsiedzku. Konfederacja patrzy na sondaże. Tusk patrzy na Konfederację. Czarnek patrzy w kamerę. Matecki patrzy, kto polubił wpis. Prezes patrzy na wszystkich i zastanawia się zapewne, dlaczego w partii zbudowanej na posłuszeństwie każdy marzy o chwili, gdy nie będzie musiał już być posłuszny.

Ja patrzę na pustą filiżankę. Ona przynajmniej nie udaje, że jest pełna.

Wyrzucenie Morawieckiego nie przyniesie Kaczyńskiemu spokoju. Stary król pozbył się pretendenta, lecz zostawił tron. A tron jest najbardziej hałaśliwym meblem w pałacu, zwłaszcza kiedy dwór słyszy już, że właściciel coraz częściej poprawia na nim poduszkę.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights