
Są dni, kiedy wiadomości wyglądają tak, jakby ktoś ułożył je z wyjątkowo złośliwym poczuciem humoru. We wtorek Rosjanie wysłali nad Bałtyk samolot rozpoznawczy Ił-20, żeby sprawdzić polskie systemy obrony powietrznej, a Polska niemal równocześnie rozpoczęła tradycyjne ćwiczenia z dyscypliny narodowej pod tytułem: „Kto kogo pierwszy rozliczy”.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Moskwa i Warszawa prowadzą dwa zupełnie różne eksperymenty. Rosjanie testują odporność NATO. My testujemy odporność własnego układu nerwowego.
Według ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza rosyjski Ił-20 wykonywał misję rozpoznawczą i badał reakcję polskiej obrony. To nie był przypadek ani błąd nawigacji. Tak wygląda współczesna wojna hybrydowa. Nikt jeszcze nie strzela, ale wszyscy mierzą. Rosja od dawna zachowuje się jak kieszonkowiec, który nie kradnie od razu portfela. Najpierw delikatnie sprawdza, w której kieszeni go nosisz.
I właśnie wtedy, gdy piloci F-16 wykonywali swoją robotę, politycy wykonywali swoją.
Przemysław Czarnek zdążył wywołać burzę, sugerując, że Unia Europejska nie powinna finansować uzbrojenia Ukrainy. W PiS zrobiło się tak gorąco, że do gaszenia pożaru musiał osobiście wkroczyć Jarosław Kaczyński, przypominając własnym politykom, iż pomoc wojskowa dla Ukrainy pozostaje polską racją stanu.
To jeden z piękniejszych paradoksów współczesnej polityki. Partia, która przez lata oskarżała wszystkich wokół o działanie na rzecz Kremla, musi dziś tłumaczyć swoim politykom, dlaczego lepiej jest, aby rosyjskie czołgi zatrzymywały się pod Charkowem niż pod Terespolem.
Nie był to zresztą jedyny odcinek serialu pod tytułem „Wielkie Rozliczanie”.
CBA zatrzymało Macieja Świrskiego, byłego przewodniczącego KRRiT i jednego z dawnych szefów Polskiej Fundacji Narodowej, a wraz z nim byłego członka zarządu fundacji Cezarego Jurkiewicza. Śledztwo dotyczy finansowania słynnej kampanii „Sprawiedliwe Sądy”, która miała poprawić wizerunek wymiaru sprawiedliwości, a ostatecznie najbardziej poprawiła przychody agencji reklamowych. Według śledczych straty PFN sięgają co najmniej 8,4 mln zł. Świrskiego zatrzymano w domku letniskowym na Suwalszczyźnie, gdzie – jak z przekąsem zauważyli internauci – najwyraźniej prowadził działalność rekreacyjną o charakterze podejrzanym.
Równolegle trwa festiwal immunitetów, zatrzymań i kolejnych zapowiedzi rozliczeń. Premier Donald Tusk przyznał niedawno z rozbrajającą szczerością, że być może zabrakło mu wyobraźni co do tempa rozliczania poprzedniej ekipy. W polskiej polityce brzmi to niemal jak deklaracja, że strażak żałuje, iż pożar gasił zbyt małym wężem.
Polityka przypomina dziś wielką salę sądową, w której wszyscy jednocześnie są oskarżycielami, świadkami i ofiarami. Brakuje już tylko ławy przysięgłych. Chociaż właściwie nie brakuje – siedzą przed telewizorami i co kilka miesięcy wydają werdykt przy urnach.
Tymczasem świat zachowuje się tak, jakby nie miał czasu na nasze krajowe psychodramy.
Ukraińskie drony uderzają w rosyjską rafinerię oddaloną o półtora tysiąca kilometrów od granicy. Donald Trump informuje Kongres, że Stany Zjednoczone znów prowadzą działania wojenne. Francja podczas defilady z okazji 14 lipca demonstruje niemal siedem tysięcy żołnierzy, blisko sto samolotów i ponad trzysta pojazdów, wysyłając Moskwie czytelny sygnał, że Europa budzi się z trzydziestoletniego snu o wiecznym pokoju.
A Polska? Polska prowadzi dwie wojny jednocześnie. Pierwszą z Rosją prowadzą żołnierze, piloci, wywiad i sojusznicy z NATO. Drugą prowadzą politycy między sobą. Ta pierwsza wymaga zimnej krwi, technologii i cierpliwości. Ta druga wymaga kamer, mikrofonów i konferencji prasowych. Tylko jedna z nich naprawdę interesuje Władimira Putina.
Kreml doskonale wie, że najtańszą metodą osłabiania przeciwnika nie jest wysyłanie kolejnego samolotu nad Bałtyk. Znacznie skuteczniej jest cierpliwie patrzeć, jak przeciwnik sam produkuje sobie polityczny hałas, w którym coraz trudniej usłyszeć dźwięk nadlatującego silnika.
I być może właśnie to był najważniejszy test tego dnia. Nie radarów, a naszej zdolności odróżniania tego, co naprawdę groźne, od tego, co tylko bardzo głośne.

Dodaj komentarz