


W świecie, w którym Grzegorz Braun dostaje akt oskarżenia za gaszenie świeczek gaśnicą, Zełenski podpisuje prawo demolujące antykorupcję, a Trump jest zazdrosny, że Epstein znowu kradnie mu nagłówki, Donald Tusk postanowił wziąć i przeprowadzić rekonstrukcję rządu.
Czy to był dobry moment? Oczywiście, że tak. Jeśli jesteś premierem w świecie, gdzie Indie porzucają Rosję, a USA grozi Brazylii zniszczeniem gospodarki, to jedyną rozsądną odpowiedzią jest rzucić Sikorskiego na prezydenta i Żurka na PiS.
ZEŁENSKI, CZYLI UKRAIŃSKI VARIANT NAWROCKIEGO
Zacznijmy od Ukrainy. Zełenski, idol 2022 roku, obecnie postanowił dać masterclass z „jak zniszczyć niezależność antykorupcyjną w 72 godziny i wkurzyć całą Europę w 48”. I tak oto NABU – instytucja, która miała tropić złodziei – została podporządkowana prokuratorowi mianowanemu przez… samego Zełenskiego.
Efekt? Protesty w Kijowie. Z Kliczką w tłumie, czyli najwyraźniej zaczęło być poważnie, skoro były bokser porzucił siłownię, by przywracać porządek konstytucyjny.
I w tym właśnie świecie Tusk pokazuje Żurka. Nie po to, żeby był „sędzią sprawiedliwym”. On ma być przestrogą. Dla każdego polityka, który myśli, że niezależność sądów to element opcjonalny, jak fotele kubełkowe w Skodzie Fabii.
W PiS-ie oczywiście płaczą: „Zobaczcie! W Polsce też teraz wsadzają opozycję do więzienia!” Owszem, tylko różnica polega na tym, że w Polsce opozycja kradła respiratory, a w Ukrainie antykorupcja przeszkadzała tym, co rządzą.
Szczegół, ale istotny.
USA MÓWIĄ: „ZJEDZ ROSJĘ ALBO ZJEMY CIEBIE”
W tle tych wszystkich sejmowych szachów USA odgrywa rolę niecierpliwego rodzica. „Chiny, Indie, Brazylia – kupujecie ropę od Rosji? To rozwalimy wam gospodarki. Pa.”
Indie już się otrzepały z toksycznego związku i ogłosiły: „Dziękujemy, szukamy kogoś z mniejszym pakietem sankcji i mniejszą ilością trupów w bagażniku.”
W tej sytuacji Polska – kraj z ministrem aktywów, który ponoć nie będzie rozdzielał stanowisk po znajomości (co już samo w sobie jest memem) – wygląda jak nudny, ale stabilny kolega wśród rozwydrzonych dzieciaków z BRICS.
I to też Tusk wykorzystuje. Przecież awans Sikorskiego na front polityki zagranicznej to symbol: „Hello, NATO. Hello, EU. We’re back. We brought sarcasm.”
Bo jak nie ufać ministrowi, który używa łacińskich sentencji i ma większy paszport niż połowa ambasadorów?
TRUMP SIĘ WŚCIEKA, EPSTEIN ZNOWU NA CZOŁÓWKACH
W tym samym czasie w USA Trump się pieni. Nie dlatego, że świat płonie – tylko dlatego, że Epstein znowu wrócił na czołówkę newsów. Były prezydent USA jest „wściekły”, bo miliarder i pedofil (a może w tej kolejności?) znowu kradnie mu show.
Nie chcę nikogo martwić, ale to bardzo silna metafora aktualnej opozycji w Polsce. Oni też chcieliby, żeby znów było o nich głośno. Ale sorry – Żurek, Sikorski, Cyber-Tusk i gaszący chanukę Braun skradli widowisko.
I tak oto żyjemy w czasach, gdy:
– Zełenski rozwala niezależność,
– USA grożą sankcjami na wszystkich,
– Putin wymienia jeńców przez pośrednika w Stambule,
– a Tusk zmniejsza liczbę ministrów, co PiS z miejsca nazwał „wybuchem bezradności”, bo nie ma tam już nikogo, kogo mogliby oskarżyć o zbyt duży gabinet.
I tylko Polska jak zawsze:
na granicy dramatu, ale z rekonstrukcją, która wygląda ładnie w kamerze i wali ogniem w PiS, zanim ten zdąży włączyć gaśnicę.

Dodaj komentarz