POKÓJ, KTÓRY PRZYSZEDŁ Z MOSKWY. ALE ZGUBIŁ MAPĘ, ROZUM I GODNOŚĆ.

Warszawa

Witkoff. Kushner. Putin. Kreml. Spacer po Moskwie. „To wspaniałe miasto!”. I tylko czołgi na froncie przypominają, że Ukraina dalej krwawi, a Rosja nie przestała mordować. Ale panowie z aparatem do selfie zapewne uznali, że pokój najlepiej negocjuje się w pałacowych kuluarach, przy herbacie z cytryną, włościańskim stylu. Zamiast powagi sytuacji mamy widowisko: rodzinna dyplomacja, rozejm w wersji reality show i pokój, który zaczyna przypominać negocjacje o termin wakacji w Miami.

DELEGACJA Z DISNEYA

Steve Witkoff, oficjalny wysłannik Donalda Trumpa, oraz Jared Kushner, książę rodzinnych interesów, zjawili się w Moskwie jakby przez przypadek. Witkoff to potentat nieruchomości i dawny organizator luksusowych imprez z cygarem i fortepianem. Idealny kandydat do rozmów o wojnie, ofiarach i zbrodniach wojennych. Kushner to z kolei człowiek, który uważa, że dyplomacja to po prostu LinkedIn na żywo. Tych dwoje panów reprezentuje najpotężniejsze mocarstwo na świecie. Brzmi to mniej wiarygodnie niż scenariusz filmu z Nicolasem Cagem.

PUTIN SIĘ CIESZY, ZEŁENSKI MILCZY

Na Kremlu spotkali się z Władimirem Putinem. Był uśmiech, small talk, wspomnienia ze spaceru po placu Czerwonym, a może i wspólne selfie (czekać, aż wypłynie na TikToku). Putin zadowolony. Bo nie dość, że Zachód sam przychodzi, to jeszcze przyprowadza zięcia prezydenta. USA nie wysyłają dyplomatów z Departamentu Stanu, ale rodzinne PACZKI negocjacyjne.

NIE JESTEŚMY BLIŻEJ, ALE TEŻ NIE DALEJ

Po pięciu godzinach rozmów Kreml poinformował: „Nie jesteśmy bliżej pokoju, ale też nie dalej”. To jakby chirurg po operacji powiedział, że pacjent nadal umiera, ale przynajmniej nie szybciej. Rosja oczywiście odrzuciła wszystkie warunki, na które zgodziła się Ukraina i USA. Bo przecież od 2014 roku Rosja prowadzi nie wojnę, lecz negocjacje za pomocą rakiet.

TRUMP: CO ZA BAŁAGAN!

W tym czasie prezydent Trump, siedząc w gabinecie, rzuca do kamer: „Co za bałagan!”. No pewnie. Bo kiedy najbliżsi współpracownicy latają do Moskwy jak na firmowy retreat, a Putin ustawia ich w rzędzie, trudno uznać to za poważną politykę. W dodatku media donoszą, że Witkoff i Kushner nie tylko się spotykali z Putinem, ale planują spotkanie z Zełenskim. W „jednym z krajów europejskich”. Bo przecież cały ten konflikt to jak kręcenie sequela „Idą Amerykanie 2: Z Misją do Kijowa”.

ZBRODNIARZ PROWADZI ROZMOWY O POKOJU

Putin, architekt wojny, zbrodniarz wojenny, prowadzi rozmowy pokojowe. To tak, jakby Hannibal Lecter ogłaszał konkurs kulinarny. Rosja nie chce żadnych rozmów. Chce kapitulacji. Całkowitej. Dla Kremla pokojem jest sytuacja, w której Ukraina zniknie, a Europa pogrąży się w strachu. I są ludzie na Zachodzie, którzy to kupują, pakują w celofan i nazywają „dyplomacją”.

CZAS NA EUROPĘ? CHYBA, ŻE NIE

Może Europa powinna przestać polegać na Ameryce i wziąć odpowiedzialność. Pięknie. Tylko jak? Gdy Polska wybiera prezydenta, który woli bronić prawa do trzymania psów na łańcuchu niż suwerenności Ukrainy. Gdy w Niemczech prowadzi partia kwestionująca granice. Gdy prezydent Francji sięga po kartki z przemówieniami Marie Le Pen.

EUROPA MA DZIŚ JEDEN PROBLEM: JEST SOBĄ

Putin wygrał jedno: pokazuje, jak bardzo Europa jest rozbita, jak bardzo brakuje jej przywództwa, jak łatwo ją szantażować, korumpować, dzielić. NATO płaci, USA przysyła zięciów, a Rosja robi swoje. I będzie robić, dopóki zamiast negocjować warunki kapitulacji, Zachód nie zacznie dyktować warunków sprawiedliwego pokoju.

MIĘDZY KREMLEM A KURNIKIEM: POLSKI TEATR POLITYCZNY

Tymczasem w Polsce prezydent Karol Nawrocki wetuje ustawę o zakazie trzymania psów na łańcuchu, bo — uwaga — kojce były „wielkości miejskich kawalerek”. Nie wiadomo, czy bardziej szkoda psów, czy rozumu, który musiał zaginąć w tej kancelarii. Nawrocki chce być obrońcą polskiej wsi, ale na razie broni wyłącznie prawa do łańcucha i absurdu. W zamian zaproponował własną wersję ustawy, z której wynika głównie to, że pies może być spuszczony z łańcucha, o ile sam podpisze oświadczenie, że nie ucieknie.

Sejm szykuje się do głosowania nad wetem. Kaczyński milczy, choć wcześniej głosował za ustawą. Mentzen bredzi o „lewackich kojcach”, a cała debata zamienia się w farsę o wymiarach budy i wolności psa. I tylko psy cierpią w milczeniu, jakby wiedziały, że są w środku politycznej wojny o wszystko, tylko nie o nie.

CZARZASTY, KONFEDERACJA I AGENTURA

Marszałek Czarzasty postanawia nie zapraszać do Konwentu Seniorów przedstawicieli partii Grzegorza Brauna, oceniając, że działają „na pograniczu agentury rosyjskiej”. W sumie nie wiadomo, czy to jeszcze pogranicze, czy już centrum. A tymczasem Braun z miną rannego patrioty snuje się po korytarzach PE i zapowiada „zemstę wolnych Polaków”. Najpewniej złożoną z memów, spisków i wykładów o płaskiej ziemi.

DONALD TUSK: PREMIER OD POKOJU I PODPISÓW

W tym całym rozgardiaszu jeden człowiek zachowuje spokój i europejską twarz: Donald Tusk. Premier podpisuje kolejne pakiety pomocy dla Ukrainy, pakuje dolary, wspiera Zełenskiego i — co najważniejsze — nie lata do Moskwy z Jaredem. W Brukseli mówi językiem, który rozumieją i Macron, i Merz, i reszta świata. Ale w Warszawie — język Tuska to dla części klasy politycznej chiński alfabet. Bo jak tu zrozumieć, że można być za Ukrainą, za Europą, za praworządnością i nie być agentem Kremla?

SIKORSKI W FORMIE, CZYLI NATO, DOLARY I UKRAINA

Radosław Sikorski, czyli facet, który ma więcej paszportów dyplomatycznych niż Witkoff selfie z Moskwy, ogłasza: Polska razem z Niemcami i Norwegią daje pół miliarda dolarów na zakup amerykańskiej broni dla Ukrainy. I to nie są obietnice w stylu „załatwimy pokój w pięć godzin”, tylko konkretne decyzje. Minister mówi do NATO po angielsku, niemiecku i z klasą. Aż szkoda, że nie można go sklonować i wysłać do Pałacu Prezydenckiego z misją pokojową pt. „Rozum wróć”.

ZIOBRO DO TRYBUNAŁU, CZYLI SPRAWIEDLIWOŚĆ NA HORYZONCIE

W tle rozbłyskuje długo wyczekiwany temat: Ziobro pod Trybunał Stanu. Po latach demolowania wymiaru sprawiedliwości, politycznego nadzoru nad prokuraturą i ręcznego ustawiania sędziów (w tym tych z zerową legalnością), czas rozliczeń zbliża się jak zima do nieocieplanego pałacu w Janowie. Ziobro schował się za chorobą, ale dokumenty mówią jasno: to on był architektem systemu, który dzisiaj broni własnych zębami i uchwałami o „samozwańczości”.

ALEKSANDER STĘPKOWSKI: OD ORDO DO OCHRONY UKŁADU

Na straży tego bałaganu stoi teraz Aleksander Stępkowski, były Ordo Iuris, były wiceminister MSZ w rządzie PiS, a dziś filar nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Ten sam pan właśnie podjął się roli samozwańczego „autorytetu konstytucyjnego” i ogłosił, że ustawa weryfikująca neosędziów jest niezgodna z Konstytucją, bo… tak. Nie ma Trybunału Konstytucyjnego? To nie szkodzi. Każdy neosędzia nosi własny trybunał w teczce. Stępkowski broni nie prawa, ale układu, którego sam jest produktem.

NIE MA POKOJU BEZ SPRAWIEDLIWOŚCI

Tak jak nie da się zakończyć wojny w Ukrainie bez rozliczenia z Putinem, tak nie da się zakończyć wojny o polskie sądy bez rozliczenia z Ziobrą, Kaczyńskim, Przyłębską i ich partyjną togą. To nie jest rewanż — to higiena instytucjonalna. Albo wrócimy do demokracji, albo będziemy dryfować między Kremlinem a Koninem, między konstytucją a Konfederacją, między patosem a parodią.

I JESZCZE JEDEN OBRAZ DNIA, NA KONIEC

Tusk w Brukseli. Sikorski w NATO. Czarzasty w Sejmie. Prezydent przy budzie. Ziobro w cieniu. Braun z lunetą. Putin z herbatą. Witkoff z pamiątkami. A psy? Psy dalej czekają, żeby ktoś ich w końcu uwolnił — nie tylko z łańcuchów, ale i z polityki, która traktuje je jak argumenty w wojnie domowej. Bo jeśli kiedyś historia nas rozliczy, to może nie za Kreml, nie za Moskwę, nie za ustawy — ale za to, że nawet psów nie potrafiliśmy uratować.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights