PIĄTEK WIECZOREM, CZYLI ZEGAREK TYKA, ROMANOWSKI SZUKA DUBAJU, A TUSK MŁODYCH

Warszawa

Piątek zaczął się od Piesiewicza wywożonego nocą z prokuratury, a kończy się wnioskiem prokuratury, żeby prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego przez trzy miesiące miał zdecydowanie mniej okazji do sprawdzania godziny na luksusowym zegarku. W międzyczasie rząd uchwalił budżet z deficytem prawie 283 miliardów, okazało się, że w polskich F-16 akurat wtedy, kiedy rosyjska rakieta wleciała nad Polskę, nie działał ważny system wymiany danych, Marcin Romanowski miał szukać drogi do Dubaju, Zuckerberg odkrył, że oszukańcze reklamy jednak można blokować, a Donald Tusk pojechał do Olsztyna rozmawiać z młodzieżą o przyszłości.

Jeżeli to jest zwykły piątek, człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego Polacy tak lubią weekend.

Najbardziej pracowity pozostaje oczywiście zegarek Piesiewicza, który od kilku dni robi dla polskiej polityki więcej niż niejedna komisja śledcza. Według prokuratury prezes PKOl miał powoływać się na wpływy w UOKiK i podjąć interwencję w sprawie Zondacrypto, a jednym z elementów tej historii jest słynny już Patek Philippe wart około 40 tys. euro. Drugi zarzut dotyczy uprzywilejowanego odzyskania przez Piesiewicza niemal pół miliona złotych w czasie, gdy inni klienci giełdy mieli problemy z wypłatą swoich pieniędzy. W piątek wieczorem minister Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura wnosi o trzymiesięczny areszt tymczasowy. Oczywiście o areszcie zdecyduje sąd, a zarzuty nie są wyrokiem.
Polski sport dostał więc nieoczekiwany problem z pomiarem czasu. Czterdzieści tysięcy euro za zegarek to suma znaczna, ale przynajmniej wiadomo już, dlaczego w PKOl tak poważnie traktowano setne części sekundy.

Zondacrypto tymczasem przestaje przypominać aferę, a zaczyna przypominać Booking.com polskiej prawicy. Monako było, Ibiza była, Węgry były, teraz pojawił się Dubaj. Według ustaleń WP i TVN24 Marcin Romanowski miał przez Przemysława Krala sondować możliwość uzyskania statusu pozwalającego mu przenieść się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mecenas Bartosz Lewandowski potwierdził spotkanie obu panów na Węgrzech, ale odrzuca interpretację, że chodziło o organizowanie „ucieczki”, podkreślając, że Kral występował także jako prawnik.
Romanowski ma więc niezwykłego pecha do geografii. Człowiek chciał spokojnie bronić się przed zarzutami, a mapa Europy i Bliskiego Wschodu co chwilę pojawia się w aktach sprawy. Jeszcze kilka miesięcy tej historii i ministerstwo edukacji będzie mogło uczyć geografii na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Donald Tusk nazwał dziś Zondacrypto „bardzo ponurym serialem” i zapowiedział, że koalicja spróbuje ponownie przegłosować zawetowaną przez Karola Nawrockiego ustawę o kryptoaktywach. Premier mówił nawet o aferze mogącej należeć do największych w historii polskiej polityki. To oczywiście język politycznego przeciwnika i na ostateczne ustalenia trzeba czekać, ale jedno już wiadomo: serial ma znakomitą obsadę i producent wciąż dopisuje role.

W międzyczasie Karol Nawrocki uruchomił, jak wiadomo, wetomat i odrzucił trzy kolejne ustawy. Nie będę się nad tym ponownie znęcał, bo urządzenie zostało dziś opisane osobno i powinno mieć chwilę przerwy technicznej. Warto jedynie zauważyć, że w tym samym dniu rząd przyjął budżet na rok 2027: 695 miliardów złotych dochodów, 977,6 miliarda wydatków i 282,6 miliarda deficytu. Na zdrowie ma pójść 274,1 miliarda, na obronę 198,1 miliarda.
Budżet wygląda zatem jak typowa polska rodzina przed świętami: wiemy, ile zarobimy, wiemy, ile wydamy, a różnicę powierzamy opiece Opatrzności i ministrowi finansów.

Ekonomiści cytowani przez „Rzeczpospolitą” nazywają plan bardzo ryzykownym i zwracają uwagę na kolejny rok bardzo wysokiego deficytu. Rząd odpowiada bezpieczeństwem, zdrowiem, inwestycjami i potrzebami społecznymi. Jedni mają rację, drudzy też, co jest najdroższą możliwą sytuacją w finansach publicznych.

Znacznie mniej zabawnie wygląda informacja „Rzeczpospolitej” o rosyjskim pocisku, który 30 lipca naruszył polską przestrzeń powietrzną i rozbił się pod Lublinem. Okazało się, że poderwane wówczas dyżurne F-16 nie mogły korzystać z systemu Link-16, służącego do wymiany danych taktycznych, a problemów miało być więcej.

Rosyjska rakieta wleciała więc bez zaproszenia, a nasze myśliwce akurat miały kłopot z komunikacją.

W państwie, które od rana debatuje o odstraszaniu nuklearnym, jest to szczegół dość istotny. Zanim zaczniemy zastanawiać się, gdzie przechowywać głowice atomowe, dobrze byłoby dopilnować, żeby samoloty mogły między sobą powiedzieć, gdzie leci rakieta. Broń jądrowa robi wielkie wrażenie, ale sprawny kabel bywa czasem bardziej praktyczny.

Ukraińcy pokazali natomiast, że na rosyjskim zapleczu strategicznym również można urządzać niespodzianki. Zełenski poinformował o trafieniu bombowca Tu-95MS na lotnisku Engels oraz o ataku na rafinerię około tysiąca kilometrów od frontu. To maszyny Tu-95MS są wykorzystywane do odpalania pocisków przeciw Ukrainie.

Rosyjskie lotnictwo strategiczne przekonuje się więc, że słowo „strategiczne” nie oznacza już „bezpiecznie zaparkowane daleko od Ukrainy”.

W świecie cyfrowym wydarzył się zaś mały cud: Meta odkryła oszustów. Po naciskach polskich władz, wniosku do Komisji Europejskiej o wysoką karę i kampanii Rafała Brzoski firma Zuckerberga zapowiedziała w Polsce bardziej zaawansowane wykrywanie scamów przez AI oraz obowiązkową weryfikację reklamodawców oferujących usługi finansowe.
Po latach okazało się więc, że reklamodawcę obiecującego emerytowi milion złotych za wpłatę 700 zł można przed wpuszczeniem na Facebooka zapytać, kim właściwie jest.

Technologia przełomowa.

Jeszcze kilka miliardów euro kar i być może platformy odkryją także, że zdjęcie Donalda Tuska obiecującego inwestycję w gazociąg z Elonem Muskiem nie zawsze pochodzi od Donalda Tuska, Elona Muska ani gazociągu.

A sam Tusk dzień kończy w Olsztynie. O 17.30 rozpoczęło się jego zaplanowane na półtorej godziny spotkanie z uczestnikami Campusu Polska Przyszłości w Kortowie. Tegoroczna impreza mocno stawia na geopolitykę, bezpieczeństwo, odporność państwa i rozmowy z młodymi.

Premier ma za sobą dzień szczególny: rano prawie bilion wydatków, w południe Zondacrypto, po południu Piesiewicz i Romanowski, wieczorem młodzież.

Trudno o lepsze przygotowanie do rozmowy o przyszłości.

Młodzi mogą bowiem zapytać, co ich czeka, a premier ma dziś odpowiedź niemal kompletną: deficyt, cyberoszustwa, rosyjskie rakiety, kryptowaluty, energetyka, mieszkania i konieczność płacenia na emerytury ludzi, którzy właśnie tłumaczą im, jak mają urządzić sobie życie.

Co ciekawe, trwa równocześnie polityczny wyścig o młodych. Campus Trzaskowskiego i Tuska rozmawia z nimi w Olsztynie, a Karol Nawrocki szykuje w Juracie własne spotkanie młodzieżowe, na którym ma wystąpić Skolim. Prezydencki minister Marcin Przydacz uspokajał dziś, że choć teksty wykonawcy bywają „lekko pikantne”, gorszących scen raczej nie będzie.

Młode pokolenie dostało więc na weekend pełną ofertę demokratyczną. W Olsztynie geopolityka, odporność państwa i Donald Tusk. W Juracie disco polo i Karol Nawrocki. Nikt już nie może powiedzieć, że Polska nie daje młodzieży wyboru.

I tak kończy się piątek. Prokuratura chce aresztu dla prezesa PKOl, Romanowski pojawia się na mapie Zatoki Perskiej, rosyjska rakieta przypomina o jakości naszego systemu obronnego, Zuckerberg zaczyna sprawdzać reklamodawców, rząd planuje wydać prawie bilion, a premier tłumaczy młodym, że przyszłość należy do nich.

To ostatnie jest niewątpliwie prawdą. Zwłaszcza rachunek.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights