NOWY KRÓL, TE SAME KLAUNY

Warszawa

(czyli jak Nawrocki z Mentzenem mogą zrobić PiS-owi wjazd na chat

Tak. Dziś się będzie działo. Będzie ogień. Będzie mem. Będzie Nawrocki i Trump – duet tak surrealistyczny, że nawet Salvador Dalí by się uśmiechnął i powiedział: „panowie, przesadzacie”. Spotkanie polskiego prezydenta z byłym, obecnym (i przyszłym? a tfu!) prezydentem USA to nie tyle wydarzenie polityczne, co kabaret transatlantycki. Jedno jest pewne – jeszcze nikt tak poważnie nie wyglądał, robiąc tak mało sensownego.

ZAPRASZAMY NA „THE OFFICE: WERSJA WARSZAWSKO-WASZYNGTOŃSKA”

Na płycie lotniska czerwony dywan. Nawrocki wysiada z samolotu i zamiast tradycyjnego powitania z ambasadorem, witany jest przez attache wojskowego. Bo prezydent – a jakże – sam ustala zasady. Klich? Nieobecny na własne żądanie Pałacu. Być może siedzi w bagażniku, żeby nie rzucać cienia na wielką chwilę prezydenckiego wejścia.

Otoczenie Nawrockiego gra w „dyplomatyczne Monopoly” i postanowiło, że monopol na kontakty z USA należy się tylko im. Ministerstwo Spraw Zagranicznych? Przepraszamy, ta funkcja została usunięta z systemu. Prezydent RP w wersji 2.0, sam wszystko wie, sam wszystko zrobi i sam sobie przeczyta instrukcję obsługi do polityki zagranicznej. To tak jakby kierowca autobusu powiedział pasażerom, że nie potrzebuje kierownicy, bo prowadzi sercem.

A spotkanie z Trumpem? To dopiero przed nami. Odbędzie się po południu, ale emocje rozkręcone już od świtu. Będzie wpis do księgi pamiątkowej, będzie pokaz lotniczy (bo przecież spotkanie z Trumpem bez akrobacji to jak schabowy bez kapusty), i będzie oczywiście robienie zdjęć. Dużo zdjęć. Całe polskie otoczenie dyplomatyczne zamieniło się w influencerów na wycieczce szkolnej.

Ale nie śmiejmy się za głośno. Bo śmiech to jedyna reakcja, której jeszcze nie przejęła Konfederacja.


KRÓL JEST NAGI, ALE MENTZEN MA MARYNARKĘ Z BIEDRONKI

Oto nadciąga druga część tego spektaklu. Kiedy Kaczyński próbował ratować PiS, robiąc z Nawrockiego swojego hologramowego kandydata, nie przewidział jednego: że jak już raz wypuścisz doktorka z Instytutu Pamięci Narodowej na świeże powietrze, to on może złapać wiatr w żagle… i popłynąć prosto w ramiona Sławomira Mentzena.

Tak, moi drodzy. Już nie tylko mamy prezydenta z konserwatywnego uniwersum Marvela, ale jeszcze plotki, że Mentzen i Nawrocki planują przejąć PiS, jakby to była lokalna jednostka OSP.

No bo skoro elektorat pisowski i konfederacki mieszkają już w tej samej wsi, robią zakupy w tym samym Dino i kłócą się o to, czy szczepionki to ściema, to czemu by nie połączyć struktur?

„MISIE” POLITYCZNE – MENTZEN I NAWROCKI BUDUJĄ KAPSUŁĘ W CZASIE

Nowy duet prawicy to coś na wzór: „Pan Zbychu z podwórka i doktor z muzeum historii robią przewrót pałacowy”. Mentzen, który myśli, że państwo to firma, a podatki to kradzież, oraz Nawrocki, który nadal nie wie, że PRL się skończył, ale świetnie się bawi, udając, że nie.

Ich wspólna narracja? Przejąć PiS jak stary samochód – niby działa, ale rdzewieje, więc trochę szpachli, nowy lakier (kolor: „konfederacki błękit zagłady”) i jazda po władzę.

A prezes? Cóż. Prezes siedzi w willi na Żoliborzu i patrzy na to wszystko jak dziadek, którego wnuk przyprowadził do domu nową dziewczynę: libertariankę z TikToka.

KACZYŃSKI JAK STARY KORMORAN – NAD WISŁĄ, SAM

Cała ta próba przejęcia partii wygląda jak kiepska intryga z „Korony królów”, tylko z mniejszym budżetem i gorszymi dialogami. Nawrocki z Mentzenem rzucają hasła jak z plakatu reklamującego konferencję pseudonaukową: „Polska przyszłości to mniej podatków, więcej pomników, zero Unii i wreszcie wolność dla jelenia na rykowisku”.

A przecież jeszcze niedawno Kaczyński był jak Gandalf – wszyscy słuchali, nawet jak bredził. Dziś jest bardziej jak Gandalf, ale ten po śmierci. Siedzi w cieniu i nikt już nie pyta go o zdanie, bo Mentzen z Nawrockim właśnie kręcą TikToka o tym, jak zbudują nowy porządek z gliny, patriotyzmu i resztek wolnego rynku.


A W TLE KTOŚ SKŁADA PUZZLE OPOZYCJI

Wszystko toczy się na froncie prawicy, ale po drugiej stronie politycznej mapy – dzieje się coś równie ważnego, choć zdecydowanie bardziej czułego dla demokracji i rozumu. Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Inicjatywa Polska szykują się do połączenia.

Trudno to wyśmiewać – bo oto po latach rozdrobnienia, fochów, przelotnych flirtów i walki o logo, centroprawica i centrolewica próbują stworzyć coś wspólnego, dojrzalszego. I nie, nie chodzi o kolejną komisję śledczą – chodzi o realne zjednoczenie sił. Z Nowacką i Szłapką jako wiceprzewodniczącymi. Z nowym szyldem, który – miejmy nadzieję – nie będzie brzmieć jak nazwa apteki internetowej.

To dobra wiadomość. Bo o ile Mentzen z Nawrockim montują wehikuł czasu do lat trzydziestych XX wieku, o tyle nowy projekt po stronie demokratycznej próbuje choćby zerknąć w stronę przyszłości. Czy im się uda? Nie wiem. Ale przynajmniej mają plan bardziej złożony niż „wyślij mema i zrób live’a”.


PODSUMOWANIE DLA TYCH, CO SIĘ ŚPIESZĄ NA DRUGIE ŚNIADANIE

Nawrocki spotyka Trumpa. Trump się uśmiecha. Klich znika. MSZ robi fochy. Pałac mówi „wara”. Mentzen już szyje nowe logo partii z liter P, i, S i dwóch złotych monet.

A Kaczyński? Kaczyński pije herbatę i mówi do kota:
– Kiedyś to był zamach, dziś to tylko przejęcie.

Zaiste, Polska nie zginęła, póki śmiech nas trzyma.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights