NAWROCKI W OBRONIE WOLNYCH MEDIÓW. REPUBLIKA ODETCHNĘŁA Z ULGĄ

Warszawa

Karol Nawrocki, znany specjalista od subtelności, pluralizmu i nieulegania politycznym sympatiom, postanowił zostać również rzecznikiem rzetelnego dziennikarstwa. W Stoczni Gdańskiej oznajmił, że „media należą do narodu, a nie do partii politycznej” i zapytał dramatycznie, co też my, naród, musimy znosić, oglądając telewizję publiczną.

Bardzo słusznie. Człowiek ogląda TVP i rzeczywiście może się zdenerwować. Powinien wtedy natychmiast przełączyć na Republikę, gdzie odzyska kontakt z czystym, laboratoryjnie sterylnym dziennikarstwem bez cienia ideologii.

Prezydent zna je zresztą osobiście. Kancelaria Prezydenta skrupulatnie dokumentuje jego wywiady: w styczniu Nawrocki rozmawiał z Michałem Rachoniem w Republice w Davos, w marcu z Tomaszem Sakiewiczem w tej samej stacji w Dallas, a w kwietniu i maju udzielał wywiadów wPolsce24.

I właśnie tam można podziwiać standard niezależności, do którego, jak rozumiem, powinna kiedyś dorosnąć telewizja publiczna.

Sakiewicz podczas wywiadu w Dallas rozpoczął pytanie od przedstawienia tezy, że realizowany jest plan wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy, że służą temu działania Niemiec i program SAFE, po czym zapytał Nawrockiego, czy przyjechał powiedzieć Amerykanom, że Polacy myślą inaczej. To piękny gatunek dziennikarski: pytanie zawiera już diagnozę, winnego, wniosek i prawidłową odpowiedź. Rozmówca musi tylko uprzejmie nie przeszkadzać.

W wPolsce24 poziom obiektywizmu jest równie imponujący. Jacek Karnowski podczas rozmowy w Pałacu Prezydenckim mówił o Lechu Kaczyńskim jako o „wielkim Prezydencie”, a następnie przeszedł do pytań o bezpieczeństwo Nawrockiego. Nie należy tego mylić z sympatią polityczną. To zapewne nowoczesna odmiana chłodnego warsztatu reporterskiego, w której dziennikarz zachowuje dystans około siedmiu centymetrów.

Przy okazji warto wiedzieć, że wPolsce24, „Sieci” i wPolityce należą do tej samej grupy medialnej Fratria. Sam nadawca zapewnia, że publikuje „rzetelne i sprawdzone informacje”, oddziela fakty od opinii i walczy o prawdę. Najwyraźniej sprawa została więc rozstrzygnięta administracyjnie. Jeżeli medium samo napisało, że jest rzetelne, dalsza kontrola jakości byłaby małostkowością.

Pozostaje jeszcze Radio Maryja i TV Trwam, gdzie Nawrocki również od lat bywał gościem. W kampanii Radio Maryja przedstawiało jego starcie z Trzaskowskim tak subtelnie, że informowało czytelników, iż prawica z Nawrockim walczy o „silną i bezpieczną Polskę”. Trudno o bardziej chłodny opis rywalizacji wyborczej. Reuters powinien przyjechać do Torunia na korepetycje.

Jest jeszcze Niezalezna.pl, która dzisiejsze słowa Nawrockiego o wolnych mediach oczywiście przyjęła z należytą powagą, a wcześniej potrafiła opisywać krytyczne wobec prezydenta media jako sprzyjające władzy i eksponować materiały przedstawiające go korzystnie. Sama nazwa portalu zresztą rozwiązuje problem. Niezależna jest niezależna, bo nazywa się Niezależna. Podobnie jak Republika jest republiką, choć nie przeprowadzono w tej sprawie referendum.

Najzabawniejsze w wystąpieniu Nawrockiego jest jednak jego zdanie, że od lat trwa „rywalizacja o to, kto bardziej upartyjni telewizję publiczną”. Tu prezydent niespodziewanie dotknął prawdy. Tylko że postanowił zatrzymać się dokładnie przed momentem, w którym należałoby przypomnieć, co PiS zrobił z TVP w latach swoich rządów.

Bo wolność mediów w wersji Nawrockiego ma najwyraźniej prostą definicję. Medium jest upartyjnione, kiedy krytykuje naszych. Kiedy natomiast Republika, Trwam, wPolsce24, „Sieci” czy Niezalezna.pl przez całe dnie odkrywają zalety naszego obozu oraz wady wszystkich pozostałych, jest to pluralizm.

I niech mi nikt nie mówi, że prezydent nie ma poczucia humoru. Ma. Tyle że czasami wygłasza je jako przemówienie państwowe.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights