NAWROCKI NIE ODBIERA, BO ZAJĘTY JEST SOBĄ – PREZYDENT Z PIWNICY WALCZY Z RZĄDEM, HISTORIĄ I SMS-AMI

Warszawa

Karol Nawrocki, prezydent z Bożej (czy raczej partyjnej) łaski, który złożył przysięgę, a potem schował się w lesie – nie tylko dosłownie, jak sam chwali się w wywiadach, ale i politycznie. Człowiek, który miał być twarzą „nowej powagi”, okazał się twarzą nadąsaną, narcystyczną i nad wyraz obrażoną. Nie odbiera telefonów od premiera Tuska, bo – jak się okazuje – ma poważniejsze zajęcia: rozdaje ambasadorskie nominacje, prowadzi wojenki o brudne auta podstawione na lotnisku w Rydze i wygłasza patriotyczne monologi o komunie. Gdy Tusk mówi o współpracy, Nawrocki opowiada o stanie wojennym. Gdy MSZ próbuje prowadzić politykę zagraniczną, Nawrocki robi afront w Białym Domu i chce sam doglądać G20. Gdy Sikorski mówi o Afganistanie, Nawrocki wspomina ustawki kibolskie i z dumą stwierdza, że „był w lesie z pięściami”. Różnica klas? Różnica cywilizacyjna.

Trudno się nie zgodzić z Romanem Giertychem, który w publicznym liście zasugerował, by prezydent „skorzystał z okazji do milczenia”, „poszedł na siłownię” albo „zwiększył liczbę branych snusów” – czyli nikotynowych wkładek, które stały się symbolem pokoleniowego luzu. Nawrocki zaś zdaje się być symbolem pokoleniowego obciachu.

Zgoda między rządem a prezydentem? Fikcja. Próby współpracy? Jednostronne. Wspólne cele w polityce zagranicznej? Owszem – jeśli Nawrocki sam wszystko podpisze i sam ogłosi. Gdy Amerykanie zapraszają Polskę do udziału w G20, ekipa prezydencka… poskarżyła się w Białym Domu, że Sikorski i MSZ chcą coś koordynować bez nich. Efekt? Waszyngton chce rozmawiać tylko z Marcinem Przydaczem, prezydenckim ministrem. To się nazywa dyplomacja na poziomie podwórka. Tyle że nie ONZ, tylko trzepak.

GÓRNICTWO XXI WIEKU WG NAWROCKIEGO: KOP NA PRZYSZŁOŚĆ I WĘGIEL DO KRAWCÓW

Jako bonus do chaosu dyplomatycznego, prezydent podpisał aż 15 ustaw, w tym tę kluczową – wspierającą górnictwo publicznymi pieniędzmi. Tak! Oto Polska wraca do strategii węglowej rodem z lat 70. XX wieku. Podczas gdy Europa buduje farmy wiatrowe, stawia na OZE i elektromobilność, Nawrocki postanowił – niczym Czarnecki po pijaku – wjechać na galowo na Barbórkę i ogłosić: „dotujemy dalej”. To nie tylko cofnięcie się w czasie – to akt sabotażu klimatycznego i ekonomicznego.

Podpisując tę ustawę, Nawrocki zachował się jak dziecko, które podpisało zgodę na objadanie się cukrem – bo słodko, bo fajnie, bo górnicy klaszczą. Problem w tym, że to nie jest strategia rozwoju, tylko strategia umierania. I o ile polityka może być czasem grą pozorów, to energia już nie. Węgiel się kończy. Ale Nawrockiemu się zaczyna.

WYSTĄPIENIE W KOPALNI „WUJEK”: PATOS NA MIARĘ BANALNOŚCI

16 grudnia prezydent Nawrocki postanowił przypomnieć o pacyfikacji kopalni „Wujek”, jakby to była jego osobista kampania heroiczna. Zamiast oddać głos pamięci ofiar, prezydent postawił na swoją ulubioną formę: patriotyczne karaoke z fałszywym tonem. W rocznicę śmierci dziewięciu górników zastrzelonych przez ZOMO w 1981 roku, Nawrocki nie mówił o odpowiedzialności państwa, o winnych, o zadośćuczynieniu. On mówił o sobie. O tym, jak walczy z komuną, choć nie było go wtedy na świecie. Jak broni wartości, których nie rozumie. Jak symbolizuje opór, chociaż nie potrafi się oprzeć własnym obsesjom.

To nie była mowa pogrzebowa. To był stand-up historyczny – z irytującym akcentem na „ja”, „moja droga”, „mój wybór”. Dla kogoś, kto nie podpisał 40 nominacji ambasadorskich, ale za to potrafi złożyć hołd martwemu PRL-owi, to idealna okazja, by udawać męża stanu, chowając się za sztandarem. Tyle że sztandar był poważny. A przemówienie – groteskowe.

PIĘŚĆ ZAMIAST FAKTU – WYWIAD, KTÓRY POWINIEN BYĆ DOWODEM W SPRAWIE O NIEWAŻNOŚĆ WYBORU

Jeśli ktoś miał jeszcze złudzenia co do intelektualnej kondycji prezydenta, wystarczyło obejrzeć jego ostatni wywiad w Wirtualnej Polsce. Nawrocki z miną szachisty z drugiej klasy podstawówki, tłumaczył, że „Sikorski miał aparat, a on – pięści”. Próbował ironizować, ale wyszło jak zawsze: śmiesznie tylko dla tych, którzy nie wiedzą, czym był Afganistan i kim był Sikorski. W tej samej rozmowie zdążył też wyznać, że Tusk to „najgorszy premier po 1989 roku”, a Sikorski – jeden z najgorszych szefów MSZ. Z ust człowieka, który po pół roku urzędowania nie odbiera telefonów od premiera i zajmuje się prezydenckim cosplayem na tle pomników, to zarzuty brzmią jak żart z kabaretu sprzed północy.

PIECZONY KARP, ZIMNY BARSZCZ I DWA OPŁATKI – WIGILIJNA RZEŹ W PIS

Tymczasem w PiS trwa regularna wojna buldogów pod dywanem, o karpia. Jarosław Kaczyński zorganizował tradycyjną partyjną wigilię, ale Morawiecki zrobił swoją, godzinę później – jakby chciał pokazać, że nie dzieli się opłatkiem, tylko lojalnością. Kurski zaatakował Morawieckiego wpisem na X, który konsultował z prezesem. Ten dał zgodę, potem chciał się wycofać, ale było za późno. Efekt? Wigilia zamieniła się w spektakl politycznych noży i papierowych talerzy. Jedna frakcja mówi „Amen”, druga „Afera”.

Kaczyński, który jeszcze niedawno trzymał w ryzach cały obóz, dziś nie potrafi zapanować nad własną galaretką. Czarnek, Jaki, Sasin i Kurski grają w „trzy na jednego”, a Morawiecki z Szydło planują swoje. Gdyby nie to, że to wszystko dzieje się naprawdę, można by pomyśleć, że to spin-off „Rancza” w reżyserii Barei.

ZAKOŃCZENIE Z DYSTANSEM I PIĘŚCIĄ

Nawrocki to nie prezydent – to zjawisko atmosferyczne. Niekontrolowane, nieprzewidywalne i szkodliwe. Jego obecność na scenie politycznej przypomina podpięcie tostera do prądu w czasie burzy. W każdej chwili coś może wybuchnąć – a najczęściej wybucha śmiech. To, że nie odbiera telefonu od premiera, jest najmniejszym z jego problemów. Większym jest to, że wciąż odbiera własne przemówienia jako misję historyczną.

Słowem – prezydent, który nie rozumie, że XXI wiek nie jest już areną ustawki. I że pięści są dziś dobre co najwyżej do trzymania widełek od słuchawek.

To już nie kabaret. To kabaret z dotacją państwową.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights