




W Polsce mamy swoje tradycje. Jedni w lipcu grillują, inni pakują się na Mazury, a elita polityczno-duchowa… maszeruje na Jasną Górę, żeby przypomnieć, że Polska to jednak nie kraj, a sakrament. I to taki z ważności do 2015 roku, bo po tym to już tylko cud się liczy.
W tym roku było jak zawsze – czyli groteskowo. Starszy pan w mitrze (to taki biskupi kapelusz od Gucci’ego), niejaki Wiesław Mering, postanowił przypomnieć, że Niemiec to wróg odwieczny, a uchodźca to gwałciciel z nożem w zębach i Koranem w kieszeni. Ktoś mógłby powiedzieć: „przestańcie, panie biskupie, to średniowiecze!”, ale biskup już dawno przestał czytać od lewej do prawej. On czyta tylko z Apokalipsy i „Naszego Dziennika”.
Ale uwaga – polski rząd (ten nowy, europejski, bez pomroczności jasnej) powiedział: dość! I wystosował demarche do Watykanu. Tak, drodzy czytelnicy – pierwszy raz w historii III RP Polska napisała do papieża, że biskup obraził. I to nie biskupa biskup, tylko rząd! Co dalej? Notesik pokładowy z polskiej dyplomacji do niebios? „Drogi Święty Ojcze, uprasza się o eksmisję Meringa. Z góry dziękujemy – Donald T. i jego Apostołowie.”
Tymczasem w Gdańsku otwarto wystawę o „Naszych chłopcach” – czyli Pomorzanach wcielonych do Wehrmachtu. Pomysł szlachetny: pokazać ludzkie tragedie i dramaty przymusowych poborów. Ale prawica, która z definicji nie czyta całych tytułów, tylko pierwsze dwa słowa i jedną literę w środku, uznała, że to… gloryfikacja SS. I nagle wszyscy wiceministrowie do spraw obrony pomników zaczęli wrzeszczeć jakby Gdańsk właśnie ogłosił Anschluss.
Kosiniak-Kamysz aż wyparował z oburzenia i stwierdził, że to niegodne polskości. A przecież wystarczyło pójść na tę wystawę i zobaczyć, że żadna z kukiełek nie salutuje „Heil!”, tylko płacze po matce. No ale cóż, wystawy nie są po to, by je oglądać – są po to, żeby się o nie obrażać.
A propos obrażania – granica polsko-niemiecka znowu żyje własnym życiem. Bo ponoć ktoś gdzieś widział kogoś, kto wyglądał, jakby nie był z Podlasia. „Obrońcy granic” – czyli panowie w moro, którzy kiedyś chcieli zostać w GROM-ie, a dziś grożą staruszce z zakupami – rozpowiadają bajki o napadach na Żabki, o hordach migrantów z bronią i o „czarnych cieniach” przemykających pod latarnią. Prawda? Migranci nie istnieją. To duchy Tuska.
Konfederacja w tym czasie szykuje coś na kształt Parady Uprzedzeń. 60 demonstracji antyuchodźczych – bo przecież nie można po prostu w wakacje wypić piwa i pograć w szachy w parku. Trzeba koniecznie krzyczeć, że „Polska dla Polaków”, żeby sąsiadka spod 5 poczuła się jak w 1938 roku. I żeby przypadkiem ktoś się nie ucieszył, że ma nowego kolegę w klasie z Syrii.
Poseł Berkowicz ogłosił, że ksenofobia jest dobra, bo „chroni przed gwałtami”. To jakby powiedzieć, że alergia na koty zapobiega trzęsieniom ziemi. Ale logika to w Konfederacji grzech śmiertelny – tam się wierzy w wolny rynek, który sam się ureguluje, pod warunkiem że będzie biały i heteroseksualny.
A na sądzie znów teatr. Proces ludzi, którzy protestowali w 2020 r. przeciw wyrokowi Przyłębskiej (tej, co miała własne TK w salonie), to już komedia pomyłek. Policjanci zeznają, że nie pamiętają, kto co zrobił, gdzie i kiedy – ale wiedzą, że oskarżeni są winni. Skąd wiedzą? Z gwiazd. I z wewnętrznego głosu komendanta, który mówił przez krótkofalówkę z krzyża na Krakowskim Przedmieściu.
No i rząd Donalda Tuska… cóż. Sondaże spadają, ludzie się nudzą, a CBOS pyta: „czy Premier nie zbyt siwy, by ogarnąć chaos?”. Tusk odpowiada rekonstrukcją rządu, czyli przesuwaniem tych samych krzeseł przy tym samym stole. Trochę jakby na Titanicu zamiast ewakuacji ogłosić przetasowanie orkiestry.
Niestety, naród nie chce orkiestry. Naród chce konkretów. I żeby ktoś w końcu powiedział Meringowi, że jego miejsce to nie ambona, tylko kanał „Pamięć i Nostalgia” na YouTubie.
Podsumowując:
– Biskupi przemawiają jakby byli ministrem propagandy z 1936.
– Minister kultury boi się wystawy.
– Granicę atakują zjawy z Żabki.
– Policja nie pamięta, ale oskarża.
– Konfederacja pielęgnuje ksenofobię jak bonsai.
– A rząd rekonstruuje się tak długo, aż sam się zrekonstruuje w opozycję.
I tylko Polska stoi, jak stała – pośrodku Europy, z różańcem w jednej ręce, flarą w drugiej i parówką z promocji w zębach.
Amen.

Dodaj komentarz