KTO TU JESZCZE MA MÓZG, RĘKA DO GÓRY!

Warszawa

(czyli o idiotach, zdrajcach, Bąkiewiczu, Kościele, Hołowni i świętym Donaldzie)

Kiedy czytam, że PiS „wychodzi z kryzysu”, czuję się, jakby ktoś wskrzeszał politycznego trupa po ośmiu dniach w kiszonce – i jeszcze kazał mi go ucałować. Ale niech będzie – PiS wstaje z kolan. Problem w tym, że nie był na kolanach. On się po prostu wywrócił, zgubił orientację w czasie i przestrzeni, opluł Konstytucję, pogryzł Trybunał i narobił pod siebie – a teraz próbuje się podnieść i udaje, że to wszystko było w planie.

Najśmieszniejsze jest jednak to, że ktoś im nadal wierzy. Serio. 28% ankietowanych. Tyle, ile wchodzi na stadion narodowy, uważa, że Jarosław Kaczyński nadal ma jakiś plan. A przecież jego jedynym planem jest… zemsta. Polityczna wersja „Odmieńca” Stephena Kinga – tylko że kot prezesa powrócił w zdeformowanej postaci Karola Nawrockiego.

Prezydent Nawrocki – Karolek Pierwszy z Konfederackiej Łaski – rzekomo niezależny, a jednak skrojony na wzór: z jednej strony promień nadziei dla prawicy, z drugiej – figurant na gumowej smyczy własnych ambicji i środowiska. Wybrany przewagą zaledwie 380 tysiący głosów, bo „na oko” miał więcej. A że „oko” w Polsce pełni dziś funkcję instytucji konstytucyjnej – to już tylko ironia dziejów.

Tusk się wścieka. I słusznie. Bo ile można być premierem kraju, w którym połowa obywateli nie wie, kto liczył głosy, a druga połowa nie wie, kto to był Monteskiusz?

Donald Tusk – jedyny dorosły w tym politycznym przedszkolu z przystawkami – walczy. Kombinuje. Szachuje rekonstrukcją rządu, jak Kasparow pod narkozą. Zmieniony minister sprawiedliwości? Waldemar Żurek! Chwała mu za to – w końcu ktoś, kto nie boi się własnego cienia. Ale wokół Tuska… same dzieci. Czarzasty? Kosiniak-Kamysz? Hołownia? Ten ostatni uprawia dywersję, ale bez sensu, bo nie potrafi się ukryć. Jakby wysyłał swoje tajne instrukcje rządowe na Telegramie do Zbigniewa Ziobry.

A PSL? To partia o takiej tożsamości, jaką ma osobowość krowa – niby się rusza, ale bez przekonania. Lewica? Zandberg, czyli Che Guevara z Żoliborza, który zrewolucjonizował głównie własną fryzurę. I jego słynne 6% – nie wiadomo, czy to poparcie, czy wilgotność gleby po deszczu.

A oto prawdziwe zagrożenie: faszyzm z Ordo Dei i pałką teleskopową.

Mentzen maszeruje. Braun dymi. Bąkiewicz grzmi, jakby miał objąć funkcję ministra od narodowych dusz. Cała ta ferajna produkuje się jak zapalniczki w chińskiej fabryce – wszystko, co z nich wychodzi, to gniew, ignorancja i patriotyczne banialuki dla naiwnych. Chcą wyrzucić 700 tysięcy cudzoziemców z Polski, a potem zautomatyzować gospodarkę. Naprawdę. Powiedział to młodzieniec z Konfederacji. Zrobił doktorat z głupoty. Promotor: TikTok.

A Kościół? O Kościele powinno się pisać z szacunkiem – ale skoro sam o siebie nie dba, to niech ma. Pycha większa niż Bazylika w Licheniu, pazerność większa niż kampania wyborcza Morawieckiego i moralność… no cóż, zostawmy to organom ścigania. Dziś Kościół chce, byśmy żyli według Ewangelii według św. Tadeusza z Torunia, która brzmi mniej więcej tak: „I rzekł Rydzyk: dawaj, dawaj więcej, bo nie doczekam kolejnej kadencji PiS.”

Na tym tle wykwitła nowa polska duma: patrioidiotyzm. Głośne, głupie i z fanklubem złożonym z kiboli, którzy nigdy nie przeczytali Konstytucji, ale potrafią z niej wyrywać kartki. Są przekonani, że Polska to ich prywatna własność – taka jak passacik w leasingu. A każdy, kto ma ciemniejszą skórę niż klasyczna polska kiełbasa, to agent Erdogana.

Shivan Fata – starosta z Polic, którego chcą przepędzić, bo wygląda zbyt egzotycznie. Sasza Reznikow – aktor, którego winą jest obce nazwisko i fakt, że myśli samodzielnie. Przecież to Polska! Tu trzeba się nazywać Piotrowicz, Bortniczuk albo Jędraszewski! Tu liczy się tylko „prawdziwe pochodzenie” – czyli z wioski, z różańcem w zębach i kombajnem w duszy.

Tymczasem Rosja szykuje się do wojny. Trump zapowiada powrót w glorii szaleństwa. Musk chce polecieć na Marsa, bo tu już nie da się żyć. A my? My przeliczamy głosy, pytamy czy Tusk się spakował i czcimy Bąkiewicza. Serio?

I ja pytam: gdzie są ludzie z mózgiem? Gdzie są wyborcy z refleksją?

Jakim cudem można nadal wierzyć, że PiS to partia obrońców Polski? Przecież oni tę Polskę rozdrapali, rozkradli, rozbebeszyli i podpalili. Teraz stoją z zapałkami w ręku i mówią: „Zobaczcie, Tusk nie umie ugasić tego pożaru.” Kaczyński, który nie potrafi obsłużyć windy, chce zarządzać bezpieczeństwem kraju. Mentzen, który boi się Niemców bardziej niż rachunku za prąd, chce prowadzić politykę zagraniczną. Nawrocki – człowiek z podręcznika „Jak wyglądać jak prezydent, ale nim nie być” – ma teraz bronić Konstytucji. Tej samej, którą jego środowisko wycierało sobie buty przez ostatnią dekadę.

I co robią Polacy? 28% z nich chce im znowu dać władzę. To jakby po wyjściu z toksycznego związku wrócić, bo „on teraz mówi, że się zmienił”.

Nie, nie zmienił się.
To nie PiS wychodzi z kryzysu.
To Polska właśnie wchodzi do szamba. I to boso.

A nad tym wszystkim – Tusk. Samotny wojownik.
Nie idealny, nie święty, ale jedyny, który rozumie, że demokracja nie obroni się sama.
I że idiotów i zdrajców trzeba nazywać po imieniu, zanim zbudują ci obóz reedukacyjny.

Więc przestańcie się wahać. Otwórzcie oczy. Włączcie mózg. Wyłączcie TV Republika i TV Trwam.
I pamiętajcie: „Auschwitz nie spadł z nieba.”

Niech to nie będzie Polska ostatnich ostrzeżeń.
Bo wtedy już nic się nie da przeliczyć – nawet głosów.


  1. Andrzej Drobnik

    Świetny felieton! Gratuluję pomysłu na blog Panie Krzysztofie!

  2. Hanna Burgiel

    Jak zawsze bardzo celny i fantastyczny felieton. Dziękuję z całego serca za Pana piękne pióro.
    Dziękuję, że Pan jest .

    1. KRZYSZOF BIELEJEWSKI

      Pani słowa to jak czekolada dla duszy – słodkie, rozkoszne i absolutnie uzależniające. Gdyby każde „dziękuję, że Pan jest” trafiało do mnie z takim wdziękiem, to może i Kościół by się wreszcie do mnie przekonał. Ale póki co, zamiast beatyfikacji – blog.

      Piszę te felietony, bo wierzę, że nawet w czasach, gdy większość ludzi czyta już tylko podpisy pod zdjęciami i etykiety na ketchupie, znajdzie się jeszcze ktoś, kto zatrzyma się na chwilę przy zdaniu złożonym. I to nie tylko gramatycznie, ale i logicznie. Pani – jak widać – należy do tej rzadkiej, ginącej grupy Czytaczy Rozumnych, za co chylę czoła i oddaję hołd symbolicznym kałamarzem.

      Dziękuję za te piękne słowa – bo choć w blogu nie słychać oklasków, to takie komentarze są jak bis dla duszy autora. I wtedy pisze się dalej, nawet jeśli czasem człowiek ma wrażenie, że jego felieton czytają tylko boty z Indii i jedna ciocia z Lubelszczyzny.

      Dziękuję, że Pani jest – to ja powinienem to mówić!

  3. Maria Sztukowska

    Dziś wcale mi nie do śmiechu bo pomimo ironii ten lęk towarzyszy mi każdego dnia .Nie rozumie czym te 28% jest odurzone?

    1. KRZYSZOF BIELEJEWSKI

      Nie wiem, ale myślę, że głupota i otumanienie to zjawisko dość powszechne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights