




To był dzień. Taki z rodzaju tych, po których człowiek przestaje się dziwić, że Polska jeszcze nie osunęła się do Bałtyku i nie popłynęła w siną dal, machając białoczerwoną chorągiewką jak nieszczęsny rozbitek. Dzień pełen farsy, intrygi i intelektualnego samobója. Czyli klasyczny czwartek w republice sprzeczności.
JACEK KURSKI – POKOLENIOWA TRAGIKOMEDIA W TRZECH TWITTACH
Zacznijmy od Jacka Kurskiego, który, jak przystało na relikwię politycznej pornografii III RP, znowu próbuje odgrywać dramat z elementami kabaretu. Po latach rozbijania mediów publicznych, jak nietrzeźwy kierowca budki telefonicznej, Kurski wrócił z banicji i teraz szarpie się ze swoim niedawnym kolegą – Mateuszem „MamOkoNaBank” Morawieckim.
Kurski zarzucił Morawieckiemu zdradę, sabotaż i występy u „wroga” (czytaj: Gazety Wyborczej – czyli nadal nie wybaczyli, że nie zamknęli ich w 2007). Morawiecki odpowiedział jak na absolwenta MBA przystało – przypomniał Kurskiemu, że jego polityczna kariera to pasmo zdrad, rotacji, i cyrku objazdowego z udziałem własnego ego. W tle europosłowie PiS zbierają podpisy, by go wywalić z partii. Czy to coś zmieni? Nie. Jacek wróci. Kurski jest jak paździerz – nie do zdarcia i pasuje do wszystkiego, choć nikt go nie chce.
PIĘKNY ROZKŁAD PIS: HARCE HARCERZY I MAŚLARZY
Konflikt w PiS osiąga temperaturę stłuczonej świetlówki. Dwie frakcje – harcerze Morawieckiego i maślarze Jakiego, Sasina oraz innych politycznych bywalców parkingów pod kościołami – okładają się insynuacjami, przeciekami i uśmiechami przez zaciśnięte zęby. Kaczyński milczy, ale wiadomo – kiedy prezes milczy, to znaczy, że odpala kolejny akt dramatu pod tytułem „To ja was wszystkich stworzyłem i mogę was rozmontować jak składak Rometu z lat 80.”
I choć PiS robi wszystko, by udawać jedność, to dziś wygląda bardziej jak wesele, na którym panna młoda kłóci się z matką pana młodego, a świadek jest pijany od 14:00.
PREZYDENT NAWROCKI: CZŁOWIEK, KTÓRY ZNOWU ZAPOMNIAŁ, ŻE PAŁAC TO NIE INSTASTORY
A propos polityków nieprzyzwoicie oderwanych od rzeczywistości – Karol Nawrocki. Ten sam, który ostatnio wykopał Okrągły Stół, jakby był wrednym gratem z PRL-u. Okazuje się, że decyzja o przeniesieniu Stołu do muzeum zapadła za Dudy, ale Karol i tak wykorzystał moment, by ogłosić „koniec postkomunizmu”. Co przypomina trochę sytuację, w której sąsiad chwali się, że sam wyniósł lodówkę, chociaż to wynajęty tragarz ją zsunął ze schodów.
Nawrocki dalej uprawia samotne safari po konstytucji – tym razem prawie wykluczając rząd z jutrzejszego spotkania z Zełenskim. I tylko dzięki błyskawicznej interwencji MSZ i odrobinie paniki z pałacu, rządowy przedstawiciel dostał zaproszenie. Cud dyplomacji? Nie. Po prostu Nawrocki zapomniał, że prezydent nie jest influencerem, który może unfollowować rząd, kiedy mu się znudzi.
Tymczasem Włodzimierz Czarzasty – tak, ten z Lewicy, który wygląda jakby wyszedł z okładki branżowego magazynu „Epoka Późnego PRL-u” – zaproponował, by Sejm przytulił Okrągły Stół. Tak po prostu, jakby chciał adoptować zabytek i ustawić go między ławami poselskimi. I wiecie co? To miałoby sens. Przynajmniej byłby tam jeden mebel z historią i charakterem.
SIKORSKI: 100 MILIONÓW DOLARÓW DLA UKRAINY, A KONFEDERACI DOSTALI PALPITACJI
Radosław Sikorski ogłosił, że Polska przekaże 100 milionów dolarów na amerykański sprzęt dla Ukrainy w ramach programu NATO. Posłowie Konfederacji i PiS rzucili się na Twittera jak na wyprzedaż w Lidlu – wrzeszcząc o zdradzie, łamaniu prawa i, oczywiście, „naszych pieniądzach”. Czytaj: pieniądzach, których i tak nie chcieli przeznaczyć na nic użytecznego.
Opozycja krzyczy, że to nielegalne, że nie ma zapisu w budżecie. MSZ odpowiada, że wszystko zgodnie z planem, w ramach NATO, przy współudziale Niemców i Norwegów. Szkoda, że Konfederacja dalej nie rozróżnia budżetu państwa od swojego kanału na YouTube.
PONURY KOMIKS: PIEBIAK, TESTAMENT I „MAŁA EMI”
Kiedy wydaje się, że już nikt z byłej ekipy Zjednoczonej Prawicy nie potrafi bardziej się skompromitować – wchodzi Piebiak. Tak, ten od afery hejterskiej. Teraz okazuje się, że mógł posłużyć się nieautentycznym testamentem, żeby odziedziczyć mieszkanie. Gdyby ktoś to napisał w scenariuszu, redaktor by mu to odesłał z komentarzem: „Za mało realistyczne. Zbyt groteskowe.”
I tak oto mamy polityczne bingo: były sędzia, fałszywy testament, mieszkanie na Bielanach i oczywiście immunitet. A wszystko w oparach hejtu i duszącej parodii państwa prawa.
TUSK Z BRUKSELI: SŁUSZNY, WŚCIEKŁY I ZDECYDOWANY
Premier Donald Tusk, zamiast uczestniczyć w domowym cyrku, wybrał Brukselę, gdzie wygłosił jedno z najmocniejszych przemówień ostatnich miesięcy. Mówił wprost: Europa musi działać, Ukraina nie może paść, a polska niepodległość nie może być zakładnikiem tchórzostwa i geopolitycznej bezczynności.
Jednocześnie skomentował demontaż Okrągłego Stołu jako akt historycznej ironii i zaproponował PiS-owi, by sobie nowy stół zmontowali i może spróbowali wreszcie pogadać, zanim się nawzajem rozszarpią jak psy przy garze.
Tusk – człowiek, który wrócił z politycznego niebytu, dziś wygląda jak jedyny dorosły w pokoju, w którym reszta uczestników bawi się w „kto pierwszy puści bąka”.
Polska polityka, dzień 18 grudnia 2025. Smutna telenowela, napisana przez grafomana, reżyserowana przez narcyza i wystawiana przez aktorów z dramatu amatorskiego.
Ale nie traćmy nadziei. W końcu to tylko czwartek. A do poniedziałku mogą jeszcze kogoś aresztować, wyrzucić, pomówić albo wskrzesić.
Czekamy w napięciu.

Dodaj komentarz