
Są takie wiadomości, przy których felietonista powinien właściwie odłożyć pióro, bo rzeczywistość sama wykonała całą robotę i jeszcze dopisała puentę.
W centrum Warszawy, przy Marszałkowskiej 115, działa prywatna uczelnia Pedagogium. Adres jest uroczy, ponieważ mieścił się tam kiedyś Dom Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Historia, jak wiadomo, nie ma poczucia humoru, dlatego co jakiś czas zmusza nas do śmiechu.
Według ustaleń Anny Mierzyńskiej z OKO.press uczelnię kontroluje dziś spółka należąca do rodzeństwa pochodzącego z Moskwy, już posiadającego polskie obywatelstwo. Były kanclerz szkoły, Michaił Prowotorow, także pochodzący z Rosji, wcześniej kierował uzbecką filią Collegium Humanum. Pedagogium podkreśla, że samo nie współpracowało instytucjonalnie z Collegium Humanum i że nie wolno z wcześniejszego zatrudnienia ludzi wyciągać automatycznych wniosków o jakichkolwiek nieprawidłowościach. I tutaj ma oczywiście rację. Człowiek urodzony w Moskwie nie staje się od tego oficerem GRU, tak samo jak człowiek urodzony w Radomiu nie zostaje automatycznie producentem chytrej baby.
Tylko że potem zaczyna się fabuła.
Pedagogium postanowiło bowiem kształcić ludzi od bezpieczeństwa, OSINT-u, dezinformacji, cyberzagrożeń i infrastruktury krytycznej. A więc właśnie od tych dziedzin, w których ostatnio Polska ma trochę więcej powodów do czujności niż właściciel kiosku przed kontrolą skarbową.
Na stronie uczelni wciąż można znaleźć MBA „Zarządzanie Cyberbezpieczeństwem w Transporcie Kolejowym”. Rekrutacja na rok 2026/2027 trwa. Program adresowany jest między innymi do kadry kolejowej i przedstawicieli służb ochrony infrastruktury, ze szczególnym zaproszeniem dla ludzi z grupy PKP i Straży Ochrony Kolei. W programie są systemy SCADA i ICS, testy penetracyjne, analiza luk bezpieczeństwa, zarządzanie incydentami i symulacje cyberataków. Uczelnia zapewnia przy tym, że inspiruje się najlepszymi uczelniami świata, w tym Oksfordem.
Oksford powinien się czuć zaszczycony. Być może nawet o tym wie.
Nie wszyscy partnerzy Pedagogium mieli takie szczęście. Na stronie szkoły widniały bowiem logotypy między innymi MSWiA, NASK, Służby Więziennej i Rzecznika Praw Dziecka. Kiedy OKO.press zapytało te instytucje o współpracę, okazało się, że część kontaktów rzeczywiście istniała, ale dawno temu, natomiast dziś zainteresowani zgodnie odpowiedzieli mniej więcej: nie, nie jesteśmy partnerami tej uczelni. MSWiA stwierdziło wprost, że informacja nie odzwierciedla stanu faktycznego. NASK, Służba Więzienna i Rzecznik Praw Dziecka odpowiedzieli podobnie. Po pytaniach dziennikarki sekcja partnerów zniknęła ze strony.
I właśnie tutaj Pedagogium przeprowadziło, być może niechcący, najlepsze praktyczne ćwiczenie z OSINT-u.
Ćwiczenie pierwsze: sprawdź, czy twój partner wie, że jest twoim partnerem.
To jest dopiero biały wywiad. Student wpisuje „MSWiA”, dzwoni i pyta:
— Dzień dobry, czy współpracujecie z nami?
— Nie.
— Dziękuję, analiza źródła zakończona.
Dyplom można wręczać.
Sprawa robi się jeszcze bardziej filmowa, bo Pedagogium realizuje kolejowe MBA z izraelską firmą Shavit Global. Sama firma przedstawia się jako dostawca izraelskiego Ministerstwa Obrony, oferuje usługi cyberbezpieczeństwa, wywiadu, kontrterroryzmu, ochrony infrastruktury, śledztw, wykrywania podsłuchów oraz monitoringu. Jej założyciel Nir Shavit opisuje ponad trzy dekady doświadczeń wywiadowczych i udział w licznych projektach dla instytucji rządowych i organów ścigania.
Czyli mamy warszawską prywatną uczelnię, właścicieli z moskiewskim życiorysem, byłego kanclerza z uzbeckiej filii Collegium Humanum, kurs cyberbezpieczeństwa polskiej kolei, a w roli partnera izraelską firmę wywiadowczo-bezpieczeństwową.
To nie jest zarzut. To jest casting.
Gdyby taki scenariusz zaniósł producentowi autor serialu Netfliksa, usłyszałby zapewne, że trochę przesadził i powinien usunąć przynajmniej jeden wątek, bo widz nie uwierzy, ale Polska uwierzy. Polska już kupiła bilet.
Do tego dochodzi dawna afera Collegium Humanum. W maju 2025 roku CBA zatrzymało byłych rektorów kilku prywatnych uczelni, w tym byłego rektora Pedagogium, w śledztwie dotyczącym podejrzeń korupcyjnych i wystawiania dokumentów poświadczających nieprawdę w sprawach związanych ze studiami. Uczelnia zaznacza, że działania dotyczyły dawnych władz, a nie obecnego kierownictwa. I to trzeba wyraźnie powiedzieć: zatrzymanie czy akt oskarżenia wobec konkretnej osoby nie czyni winnej całej szkoły ani jej obecnych właścicieli.
Tyle że atmosfera pozostaje osobliwa.
Collegium Humanum zdążyło już nauczyć Polskę, że trzy litery MBA potrafią otwierać drzwi do rad nadzorczych szybciej niż ślusarz pogotowia zamkowego. Teraz człowiek widzi nowe MBA za 20 tysięcy złotych, które według strony uczelni ma dawać także kwalifikację potrzebną do zasiadania w radach spółek z udziałem Skarbu Państwa, i odruchowo sprawdza, czy w pakiecie nie ma jeszcze miejsca parkingowego przy ministerstwie.
Najbardziej lubię jednak cenę.
OKO.press odnotowało, że podczas przygotowywania materiału opłata za kolejowe MBA spadała z prawie 50 tysięcy do 36 900, a potem do 20 tysięcy złotych. Obecna strona rzeczywiście pokazuje 20 tysięcy.
Cyberbezpieczeństwo może więc drożeć wszędzie na świecie, ale w Warszawie dostało promocję sezonową. Jeszcze chwila i będzie Black Friday: kup test penetracyjny, drugi cyberatak gratis.
Uczelnia została zapytana także, czy konsultowała współpracę z Shavit Global z ABW. Odpowiedziała rzeczowo, że nie zna przepisu nakładającego taki obowiązek, współpraca ma charakter edukacyjny, nie daje dostępu do informacji niejawnych i dlatego jej zdaniem zgoda kontrwywiadu nie jest wymagana. I znów: formalnie to ważny argument. Z samego faktu prowadzenia kursu nie wynika przecież obowiązek telefonowania do ABW z pytaniem, czy wolno na zajęcia zaprosić Izraelczyka.
Ale właśnie tutaj zaczyna się ciekawsze pytanie niż narodowość kogokolwiek.
Nie pytanie: „Czy właściciele z Moskwy są podejrzani?”. To byłoby tanie, głupie i ksenofobiczne. Pytanie brzmi: jak to możliwe, że prywatna szkoła może stworzyć studia dotyczące bardzo wrażliwych obszarów infrastruktury krytycznej, reklamować je ludziom z kolei i służb, angażować zagraniczny podmiot specjalizujący się w wywiadzie i cyberbezpieczeństwie, a system państwowego nadzoru właściwie dowiaduje się o wszystkim wtedy, kiedy dowie się dziennikarz?
Studia podyplomowe są w Polsce w znacznym stopniu poza bieżącą procedurą zatwierdzania przez ministerstwo. I dopiero tutaj cała historia przestaje być farsą o Rosjanach, Izraelczykach i kolejowym MBA, a staje się farsą o nas samych.
My się bowiem strasznie boimy rosyjskiej dezinformacji. Organizujemy konferencje. Budujemy odporność. Powołujemy zespoły. Wprowadzamy stopnie alarmowe. Mówimy o wojnie hybrydowej. A potem zostawiamy kawał systemu edukacyjnego w formule mniej więcej: „Jeżeli dzieje się coś ciekawego, prosimy dać znać”.
Najpiękniejszą metaforą całej historii pozostaje jednak budynek przy Marszałkowskiej. Dawny Dom Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, potem Collegium Humanum, dziś Pedagogium uczące OSINT-u, wojny informacyjnej i cyberbezpieczeństwa.
Historia nie zatacza koła. Historia najwyraźniej robi studia podyplomowe. I zapewne też MBA.
Trzeba tylko uważać z puentą, bo w całej sprawie nie ma dowodu, że obecni właściciele Pedagogium prowadzą jakąkolwiek działalność na rzecz Rosji ani że zagraniczny partner robi cokolwiek niewłaściwego. Sensacja polega właśnie na czymś innym: nikt nie musi być szpiegiem, żeby system wyglądał tak, jakby pisał go scenarzysta filmu o szpiegach po trzeciej wódce.
Być może wszystko jest całkowicie legalne. To jest w tej historii najbardziej niepokojące, bo jeśli państwo chce chronić kolej, służby i infrastrukturę krytyczną, dobrze byłoby przynajmniej wiedzieć, kto, czego i z kim uczy ludzi, którzy mają je chronić.
To naprawdę nie wymaga kontrwywiadu. Wystarczyłby na początek biały wywiad. Na przykład Google, albo telefon do własnego ministerstwa.
Pedagogium nawet prowadzi z tego kierunek.

Dodaj komentarz