
Wtorek zaczął się o 4.45 na Westerplatte i już przed śniadaniem zdążyliśmy się dowiedzieć, że Karol Nawrocki ma do rozwiązania problem Niemiec, reparacji oraz „niemieckich stronnictw w Polsce”. Donald Tusk w tym samym miejscu mówił dla odmiany o Rosji i Ukrainie, a potem wszyscy rozjechali się do dalszych obowiązków. O tym już pisałem, więc zostawmy historię. Polska miała przed sobą jeszcze cały dzień i nie zmarnowała go.
Nawrocki pojechał mianowicie na inaugurację roku szkolnego i zaapelował do uczniów, żeby nauczyli się „odróżniać fakty od opinii, wiedzę od przypuszczeń, prawdę od manipulacji”.
Bardzo dobry program.
Gdyby udało się go rozszerzyć na dorosłych, należałoby zacząć od Pałacu Prezydenckiego, potem objąć nim Sejm, Republikę, internet i rodzinne grupy na WhatsAppie. Przy odpowiednim finansowaniu pierwsze efekty mogłyby się pojawić około 2080 roku.
Szczególnie podoba mi się apel o odróżnianie faktu od opinii kilka godzin po przemówieniu o „niemieckich stronnictwach w Polsce”. Uczniowie dostali więc od razu praktyczne ćwiczenie. Proszę zaznaczyć, które zdanie zawiera fakt, które opinię, a które jest przeznaczone do wieczornego programu Michała Rachonia.
Donald Tusk z kolei ostrzegał młodzież przed pogardą i nienawiścią. Też pięknie. Polska polityka rozpoczęła więc rok szkolny od pouczania dzieci, żeby nie robiły dokładnie tego, co dorośli politycy wykonują zawodowo od rana do wieczora. Pedagogika przez kontrast ma w naszym kraju wielką tradycję.
Potem przyszedł sondaż IBRiS i zrobiło się mniej pedagogicznie.
KO wygrywa z 27,5 proc., PiS ma 19,7, Konfederacja 13,1, Korona Brauna 8,3, Lewica również 8,3, a Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego 6 proc. PSL, Razem i Polska 2050 znalazłyby się poza Sejmem.
Najzabawniejsze zaczyna się jednak przy liczeniu mandatów. KO miałaby ich 165, ale PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej razem 239, czyli większość nawet bez Mateusza Morawieckiego.
To musi boleć.
Morawiecki wyszedł z PiS, założył własne przedsięwzięcie, zabrał kilkudziesięciu posłów, nazwał je Rozwój Plus, po czym sondaż poinformował go, że prawica może przejąć władzę bez niego. To rzeczywiście rozwój. Tylko nie Mateusza.
Sondaże ponad rok przed wyborami należy oczywiście traktować jako fotografię chwili, a nie wynik wyborów. Ale fotografia jest ciekawa. KO może wygrać wybory i jednocześnie oddać władzę prawicy, bo jej dawni koalicjanci przestają istnieć parlamentarnie. Tusk powiedział niedawno, że władzę trzeba sobie wywalczyć, a nie dostać w prezencie. Sondaż uprzejmie dopowiedział, że można ją również wygrać i nie dostać.
Jarosław Kaczyński tymczasem zajął się Zondacrypto i zaproponował utworzenie 15-osobowej, apolitycznej Komisji Zaufania Publicznego. Proszę przeczytać tę nazwę jeszcze raz. Komisja Zaufania Publicznego. Proponowana przez PiS. Są takie chwile, kiedy felietonista powinien po prostu odejść od klawiatury, ponieważ rzeczywistość napisała zdanie lepiej.
Komisja ma być ekspercka, a nie polityczna. Prezes PiS oznajmił, że nie chce sejmowej komisji śledczej, bo komisje polityczne bywają stronnicze, wyrzucają ludzi, odbierają głos i nie dochodzą do prawdy.
To niezwykle cenne odkrycie. Po trzydziestu kilku latach działalności parlamentarnej Jarosław Kaczyński stwierdził, że politycy mogą upolityczniać politykę. Czekam na kolejne przełomy intelektualne. Może jutro PiS odkryje, że spółki Skarbu Państwa nie powinny być przechowalnią partyjnych kolegów.
Na razie Zondacrypto stało się politycznym samograjem dla wszystkich. Morawiecki chce komisji śledczej, Kaczyński chce Komisji Zaufania Publicznego, rząd przypomina o wcześniejszych ostrzeżeniach służb, a Nawrocki ma za sobą weta wobec ustaw regulujących rynek kryptoaktywów. Każdy więc wyjaśnia sprawę, najlepiej zaczynając od wykazania, że powinien wyjaśniać ją ktoś inny.
Zaufanie publiczne rośnie od samego patrzenia.
Równie znakomicie rozwija się polska piłka. Biedronka po szesnastu latach najprawdopodobniej kończy sponsoring reprezentacji, kontrakt Orlenu właśnie wygasł i nie wiadomo, czy zostanie przedłużony. Wcześniej z PZPN pożegnały się InPost, Staropolanka i TCL.
To już nie jest odpływ sponsorów. To wygląda na głosowanie nogami, choć akurat w PZPN powinni rozumieć tę technikę.
Biedronka sponsorowała kadrę od 2010 roku. Przeżyła Smudę, Fornalika, Nawałkę, Brzęczka, Sousę, Michniewicza, Santosa i wszystkie narodowe dyskusje o tym, dlaczego znowu gramy trzema defensywnymi pomocnikami przeciwko Mołdawii.
I dopiero teraz najwyraźniej powiedziała: wystarczy. Jeżeli nawet Biedronka nie widzi już promocji w PZPN, Cezary Kulesza powinien się zaniepokoić. To firma, która potrafi znaleźć atrakcyjne miejsce handlowe praktycznie wszędzie.
Orlen może być następny. Poprzedni trzyletni kontrakt gwarantował PZPN co najmniej 134 miliony złotych, a kolejne 36 milionów zależało od wyników. Z premiami nie było więc ostatnio przesadnego problemu.
Na świecie też spokojnie. Dyrektor CIA John Ratcliffe pojechał pod koniec sierpnia do Moskwy, rozmawiał z szefami rosyjskich służb i miał również spotkać się z Władimirem Putinem. Putin jednak w ostatniej chwili zrezygnował, kiedy dowiedział się, że Amerykanin chce rozmawiać o szybkim zakończeniu wojny z Ukrainą.
To bardzo dobrze pokazuje rosyjskie zainteresowanie pokojem. Putin jest gotów rozmawiać o zakończeniu wojny, dopóki rozmowa nie dotyczy zakończenia wojny.
W grudniu Karol Nawrocki ma natomiast spotkać się w Miami z Donaldem Trumpem podczas G20. Polska będzie tam po raz pierwszy zaproszona, więc wydarzenie jest istotne. Nawrocki dostanie kolejną okazję do rozmowy z człowiekiem, którego politycznie wyraźnie podziwia.
Pozostaje mieć nadzieję, że przed spotkaniem obaj zastosują poradę prezydenta z dzisiejszej inauguracji szkoły i poćwiczą odróżnianie faktów od opinii, wiedzy od przypuszczeń i prawdy od manipulacji. Zawsze warto zaczynać naukę.
Na szczęście dzień przyniósł też coś prostego. Iga Świątek wygrała w pierwszej rundzie US Open z Wang Xiyu 6:2, 6:3. Bez komisji. Bez konferencji prasowej. Bez projektu ustawy. Bez apelu do Niemiec. Bez powoływania piętnastu ekspertów. Wyszła, wygrała i poszła dalej.
Na tle polskiego życia publicznego wygląda to niemal ekstrawagancko.
Tak więc 1 września kończymy z KO, która wygrywa sondaż i może przegrać władzę, Morawieckim potrzebnym prawicy mniej, niż Morawiecki zapewne zakładał, Kaczyńskim budującym zaufanie publiczne, Nawrockim uczącym rozpoznawania manipulacji, PZPN tracącym sponsorów i Putinem, który nie chciał wysłuchać propozycji zakończenia wojny.
Dzieci rozpoczęły dziś szkołę. Dorośli, jak widać, jeszcze nie.

Dodaj komentarz