SZÓSTA RANO, KAWA, KOT I ŚWIAT NA KRAWĘDZI

Warszawa

Jest 6:00. Budzik zadzwonił z dyskrecją młota pneumatycznego, ale wstałem leniwie, jak człowiek, który wie, że świat i tak się nie zatrzyma, nawet jeśli on jeszcze przez pięć minut poleży. Pierwszy papieros. Pierwsza kawa – czarna, mocna, bez złudzeń. Komputer się uruchamia, telewizor mruga, jakby sam nie wiedział, czy dziś pokaże prognozę pogody, czy prognozę końca świata.

Dom budzi się powoli. Żona w łazience. W kuchni Larysa zaczyna swój poranny balet z czajnikiem i patelnią. Dzieci mogą jeszcze chwilę pospać – i to jest chyba najbardziej optymistyczna informacja tego poranka. Obok mnie kot. Patrzy z wyższością kogoś, kto nie czyta serwisów informacyjnych i dzięki temu żyje o trzy lata dłużej.

Ja czytam.


ŚWIAT W TRYBIE „WYSOKA TEMPERATURA”

Czwarty dzień operacji wojskowej USA i Izraela przeciwko Iranowi. Wymiana ognia trwa, rakiety lecą, drony brzęczą nad Bliskim Wschodem jak komary nad jeziorem w lipcu. Tyle że tu nie chodzi o swędzenie, tylko o geopolitykę.

Jedni mówią, że to potrwa kilka dni. Inni – że tygodnie. Wszyscy zapewniają, że mają plan. Historia nauczyła nas, że gdy polityk mówi „mamy plan”, należy sprawdzić, czy plan nie został zapisany ołówkiem.

Iran odpowiada. Izrael bombarduje. USA tłumaczą, że „nie zaczęły tej wojny”. Rosja ostrzega przed eskalacją i mówi o „konsekwencjach”. Każde mocarstwo brzmi dziś jak sąsiad z klatki schodowej, który grozi pozwem, ale jednocześnie pożycza cukier.

A świat? Świat patrzy.


AMBASADOR, KTÓRY POJAWIŁ SIĘ I ZNIKNĄŁ

Władimir Putin mianował nowego ambasadora Rosji w Polsce. Gieorgij Michno – człowiek od „Nowych Wyzwań i Zagrożeń”. Brzmi jak tytuł kursu MBA albo nazwa zespołu rockowego.

Pierwszy komunikat o nominacji pojawił się w lipcu zeszłego roku. Potem zniknął. Rosyjskie media mówiły o „awarii technicznej”. Cóż, w dyplomacji awarie techniczne bywają bardziej znaczące niż niejedno przemówienie.

Dziś nominacja wraca. Ambasador z doświadczeniem w ONZ, Radzie Europy i wiedeńskich salonach ma reprezentować państwo, które mówi o pokoju, gdy akurat nie mówi o rakietach.

W Warszawie pewnie ktoś już sprawdza plan miejsc przy stole.


ROSYJSKI BIEŁGOROD I LUDZIE, KTÓRZY SŁYSZĄ DRONY

Prawie trzy tysiące kilometrów od Teheranu, w rosyjskim Biełgorodzie, mieszkańcy słyszą nad głowami to, co Ukraińcy słyszą od dwóch lat: szum, którego nie widać, a który może zmienić życie w sekundę.

„Czasami słychać, że coś leci nad głową, pojawia się szum, ale nic nie widać” – mówią. To zdanie powinno być w podręcznikach do współczesnej historii. Świat XXI wieku to świat, w którym zagrożenie ma dźwięk, a nie twarz.

Coraz więcej ludzi ucieka. Bo gdy państwo prowadzi wojnę, rachunek często wystawia się zwykłym obywatelom.


EUROPA W TRYBIE „ZANIEPOKOJENIE”

Europa reaguje jak zawsze: stanowczo, głęboko, z troską. Padają słowa o stabilności, bezpieczeństwie, odpowiedzialności. W tle liczy się baryłki ropy i megawaty gazu.

Czy cieśnina Ormuz zostanie zablokowana? Czy ceny paliw wystrzelą? Czy inflacja, która już ledwo mieści się w portfelach, dostanie kolejnego energetycznego kopniaka?

Światowa gospodarka przypomina dziś człowieka idącego po linie. Każdy podmuch – czy to z Teheranu, Waszyngtonu, czy Moskwy – powoduje zachwianie.


A MY TU, PRZY STOLE

Tymczasem w moim domu śniadanie gotowe. Dzieci wciąż śpią. Kot zmienił pozycję i udaje, że nie słyszy świata. Żona pyta, czy widziałem, co się dzieje.

Widziałem.

Widziałem też, że równolegle trwa proces w sprawie Izabeli z Pszczyny. Że wchodzą nowe przepisy dla kierowców. Że siedemnastolatek będzie mógł zrobić prawo jazdy za zgodą rodziców, ale trzynastolatek nie pojedzie już sam hulajnogą. Że milenialsi, którzy dopiero co byli „młodymi”, są już po czterdziestce i zastanawiają się, czy młodszy szef może ich pouczać.

Świat wielkiej geopolityki miesza się z codziennością jak cukier w herbacie. Z jednej strony rakiety. Z drugiej – pytanie, czy zdążymy do pracy na czas.


NOWY WSPANIAŁY ŚWIAT, W KTÓRYM NIC NIE JEST PROSTE

Czy ta wojna zmieni Bliski Wschód? Być może. Czy obali reżim w Iranie? Mało prawdopodobne bez pęknięcia służb i armii. Czy Putin porzuci swoje zahamowania wobec Ukrainy? To pytanie, które dziś wisi nad Europą jak ciężka chmura.

Jedno jest pewne: świat coraz częściej budzi się w trybie alarmowym. A my, z kawą w dłoni, próbujemy nadążyć za nagłówkami.


PORANNA PUENTA

Jest dopiero szósta z kawałkiem. Dzieci mogą jeszcze chwilę pospać. To mała, prywatna wyspa spokoju w oceanie informacji.

Świat się pali, mocarstwa prężą muskuły, dyplomaci wymieniają noty, generałowie mapy, a my wymieniamy spojrzenia przy stole.

I może właśnie to jest najważniejsze: że mimo rakiet, ambasadorów i awarii technicznych, dzień zaczyna się tak samo.

Papieros.
Kawa.
Kot.
Serwisy.

A potem trzeba wstać i żyć dalej.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights