PIS W PANICE, CZYLI JAK KACZYŃSKI PRZEGRAŁ Z WŁASNYM LUSTREM

Warszawa

Jarosław Kaczyński zwołuje naradę. To nie żart. To nie scena z „Ucha Prezesa”. To realna próba ratowania tonącego statku, który nie tyle nabiera wody, co sam sobie wywiercił dziury, żeby zatonąć szybciej. A wszystko dlatego, że w PiS znów zagotowało się jak w kotle z bigosem na miesięcznicę.

STARY PREZES, NOWE KŁOPOTY

Dawniej wystarczył jeden grymas Kaczyńskiego, jedno tupnięcie nogą i Sasin z Morawieckim szli razem do kąta. A dziś? Dziś Morawiecki woli pojechać do Brzozowa niż na Nowogrodzką. A Szydło i Obajtek z nim, jakby PiS miał swoje rekolekcje w terenie. Prezes zwołuje spotkanie, wysyła SMS-y jak zdesperowany chłopak po zerwaniu i… czeka. A Mateusz nie przychodzi.

To już nie jest partia wodzowska. To rozpad na frakcje: Maślarze, Harcerze, Zakoniarze, a każda banda gra na siebie, każda liczy, że to właśnie ją Jarosław przytuli. Tymczasem on siedzi sam, w garniturze z poprzedniej epoki, z miną człowieka, który właśnie zrozumiał, że przegrywa nie z Tuskiem, a z własnym cieniem.

MORAWIECKI I SASIN – TANIEC TCHÓRZY

Sasin mówi, że Morawiecki to nie jest kandydat prawicy na premiera. W jego ustach to znaczy: „Niech wraca do banku, bo tu nie ma już miejsca”. Morawiecki odbija piłkę memem. Satyra na poziomie szkolnego Facebooka, ale w PiS i to za dużo.

W międzyczasie Kaczyński próbuje gasić pożar, który sam rozpalił. Próbuje przemówić do rozsądku ludziom, których sam przez lata uczył, że rozsądek to miękkość, a miękkość to zdrada. Efekt? Każdy gada swoje, a najgłośniej gadają ci, którzy jeszcze niedawno nie potrafili wymówić słowa „konstytucja” bez zgrzytu zębami.

KOALICJA Z BRAUNEM? CZYLI JAK ZAJRZEĆ DO PIEKŁA I ZAPIERAĆ SIĘ, ŻE TO OGRÓDEK

Sasin, czyli człowiek, który zgubił 70 milionów jak drobne w kieszeni płaszcza, teraz proponuje koalicję z Grzegorzem Braunem. Tak, z tym Braunem. Tym od zamrażania Sejmu, eksmitowania Żydów z Polski i bicia dziennikarzy mikrofonem. Ale jak mówi prezes – nie, nie chcemy koalicji, chcemy tylko jego wyborców. Czyli: „Nie będziemy jeść gówna, tylko wylizemy talerz”.

To już nawet nie jest cynizm. To rozpacz. Taka, w której ideologia ustępuje miejsca matematyce. Braun? Czemu nie. Byle tylko wrócić do władzy, bo przecież poza nią PiS nie umie żyć. Tam, gdzie nie ma spółek, nie ma TVP i nie ma prokuratora na smyczy, zaczyna się chaos.

TUSK ZMIENIA NAZWĘ, A KACZYŃSKI ŁKA O PATRIOTYZM

Donald Tusk ogłasza nową nazwę CPK – „Port Polska”. Piękny ruch PR-owy. Symboliczny. Wymowny. I od razu lawina: „Tusk udaje patriotę” – mówi Kaczyński, jakby patriotyzm dało się zamknąć w broszurze „100 lat niepodległości” drukowanej przez Orlen.

Tak naprawdę zabolało go coś innego – że PO zabrała PiS największy symbol rzekomego „rozwoju”, odarła go z pisowskiej retoryki i zaczęła czyścić cały ten festiwal przekrętów.

PREZYDENT NAWROCKI I JEGO RZECZNIK OD ROZDYGOTANIA

W tle koncertowo rozgrywany przez Tuska prezydent Nawrocki. Rząd zaczyna łapać stadionowych bandytów – i premier z satysfakcją mówi: „Tu prezydent nie ma prawa weta”. Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, odpowiada, że premier jest „emocjonalnie rozdygotany”.

No cóż. Leśkiewicz najwyraźniej nie był na żadnym stadionie w życiu. Bo jedyne co rozdygotane, to nerwy ludzi, którzy widzą, że głowa państwa zasłania własną bierność ustawą o godności. A Nawrocki? Znowu się obrazi. Może wyśle kolejny komunikat, może wypowie się o brudnej limuzynie, może… zniknie. Tego akurat nikt by nie zauważył.

PUENTA? PIS TO JUŻ NIE PARTIA. TO AGONIA.

Partia Jarosława Kaczyńskiego zamienia się w zgraję rozbitków. Każdy z nich dryfuje w inną stronę. Prezes już nie dowodzi – on błaga, by ktoś jeszcze pamiętał, że to jego głos się liczy. Morawiecki gra na siebie. Sasin gra o przetrwanie. Braun tylko się śmieje. A Tusk? Tusk ich wszystkich wyprzedza o dwie długości i jeszcze zdąży zrobić przystanek na zmianę nazwy lotniska.

A my, obywatele? Siedzimy z popcornem i patrzymy, jak największy polityczny projekt XXI wieku zamienia się w kabaret. Smutny, śmieszny, żenujący. I nie mamy nic przeciwko, by ten kabaret zakończył się ostatnim kurtynowym upadkiem na twarz.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights