



Gdy Jarosław Kaczyński mówi o suwerenności, to tak, jakby lis dyskutował o bezpieczeństwie kurnika. Niby zna temat, ale głównie od strony konsumpcji. Choć wielu uważa, że prezes dawno już przeszedł na polityczną emeryturę, to niestety nie — nadal węszy, knuje, i od czasu do czasu wypuszcza z piwnicy oświadczenie, które brzmi jak kazanie wygłoszone z ambony w latach 70.
Tym razem jego oczkiem w głowie stał się program SAFE — europejski plan pożyczkowy na rzecz wspólnej obronności. Brzmi rozsądnie? Brzmi jak coś, co robią poważne kraje w poważnych czasach. Ale nie dla PiS-u. Kaczyński ogłosił, że SAFE to zamach na polską suwerenność. To tak, jakby twierdzić, że pasy bezpieczeństwa w samochodzie są zamachem na wolność kierowcy. Czyli: brzmi idiotycznie, ale dumnie.
W Sejmie PiS i Konfederacja zagłosowali przeciw. Bo przecież jeśli Bruksela chciałaby kiedyś zablokować fundusze państwu, które demoluje sądownictwo — to znaczy, że planują zamach. A że Jarosław znowu marzy o nocnej zmianie ustroju — to już inna sprawa. SAFE przeszkadza, bo ktoś mógłby Kaczyńskiemu przeszkodzić w nowej krucjacie przeciw logice i konstytucji.
Donald Tusk słusznie nazwał ten sprzeciw zdradą niepodległości. Bo kiedy państwo potrzebuje wsparcia i stabilizacji, PiS zachowuje się jak podpity wujek na weselu — awanturuje się przy stole, bo ktoś mu zabrał kiełbasę.
I wtedy wkracza on — Karol Nawrocki. Samobieżny aparat symboliki narodowej. Człowiek, który myli państwo z projektem IPN i politykę z rekonstrukcją historyczną. Organizuje Radę Bezpieczeństwa Narodowego jakby szykował konkurs recytatorski o Żołnierzach Wyklętych. SAFE? Jasne. Ale najpierw pogadajmy o Czarzastym i jego rozmowach z ambasadorem. Bo przecież nie może być poważnie. Musi być spektakl.
Nawrocki odgrywa swoją rolę z zapałem strażnika wartości, który w podstawówce donosił na kolegów, że jedzą mięso w piątek. W Radzie Bezpieczeństwa temat SAFE zamienia w pokaz siły. Bo tak. Bo może. Bo lubi, jak go się słucha. A teraz, wszystko wskazuje na to, że… zawetuje ustawę. Z czystej przekory. Z potrzeby uznania. Bo nie chodzi o bezpieczeństwo Polski, tylko o karierę Karola.
Zawetuje, bo chce szantażować. Zawetuje, bo marzy mu się miejsce przy stole Donalda Trumpa, w Radzie Pokoju, wśród ludzi, którzy wierzą, że świat ma 6 tysięcy lat, a Rosja to problem do negocjacji przy steku. Zawetuje, bo SAFE przewiduje wspólne europejskie zakupy sprzętu, a on by chciał, żeby kasa z programu szła do USA. Żeby zrobić dobrze pomarańczowemu prorokowi i może złapać zaproszenie do jakiegoś sztucznie nadętego think-tanku z Florydy.
To nie jest prezydentura. To cosplay silnego męża stanu, grany przez człowieka, który nie odróżnia NATO od Patosu. Nawrocki nie wetuje, bo się nie zgadza. Wetuje, bo chce być zauważony. Najlepiej przez Fox News.
Na Twitterze (czy jak to teraz się nazywa) roi się od reakcji. Czarnek zaprzecza Kaczyńskiemu. Tusk wbija szpile. Konfederacja się cieszy, że nikt nie rozumie, co oni właściwie mówią. A tymczasem inflacja znów zaskakuje, ale przecież nie może przebić poziomu absurdu osiągniętego w polskim Sejmie.
Zachód rozmawia o wojnie, o Rosji, o bezpieczeństwie. Polska rozmawia o integracji i współpracy. A PiS? PiS chce walczyć z Unią, walczyć z SAFE, walczyć z demokracją i jeszcze na koniec roku obalić grawitację.
W tle francuskie plaże obija sztorm. Sztorm Nils, który uderza z impetem, jakby chciał przypomnieć Europie, że świat się nie zatrzymał. I że warto mieć plan. Ale Kaczyński planu nie potrzebuje. On ma przekonanie. Własne. Święte. Groźne.
I dlatego właśnie SAFE jest potrzebny. Bo w Europie, gdzie są już Rosja, Trump, Grenlandia na sprzedaż i sztormy klimatyczne, nie można pozwolić, żeby obronność zależała od humoru starszego pana z Żoliborza, który przesiąkł własnymi lękami bardziej niż jego garnitur na miesięcznicach.
To nie opowieść o sporze. To historia o tym, kto naprawdę myśli o Polsce, a kto tylko o tym, jak ją sobie podporządkować.
Do następnego razu. Może już bez kolejnej zdrady z mównicy sejmowej. Ale nie obiecuję. Przecież to tylko Polska. Tu logikę sprzedaje się na wagę w Biedronce.

Dodaj komentarz